Województwo poleskie – rys historyczny

Województwo Poleskie

Główne miasta: Brześć nad Bugiem, Pińsk, Dawidgródek, Łuniniec, Kobryń, Prużana i Stolin.

Zamieszkane było w większości przez Białorusinów (42,6%) i Polaków (24,3 %), w mniejszym stopniu przez Ukraińców (17,6 %), z niewielką domieszką Żydów (10,4 %), Rosjan (0,4%), Niemcy (0,1%). Co do stosunków wyznaniowych 79,2 % było wyznania prawosławnego, 12,6 % było mojżeszowego, 7,8% rzymskokatolickiego.

ODZYSKANIE NIEPODLEGŁOŚCI 1918r. I WOJNA 1920r.

Wraz z wycofywaniem się Niemców w 1918 i początkach 1919 r., rozgorzał bój o te ziemie z bolszewicką Rosją. 9 lutego 1919 Brześć został odbity z rąk Niemców przez polski ochotniczy oddział Samoobrony Wileńskiej pod dowództwem podrotm. Jerzego Dąbrowskiego. Polski oddział poniósł niewielkie straty, zdobywając jednocześnie na Niemcach znaczne ilości sprzętu. Wkrótce do Brześcia dotarły od zachodu jednostki 9 Dywizji Piechoty dowodzonej przez gen. Antoniego Listowskiego. Ochotnicy z Samoobrony Wileńskiej weszli w jej skład jako Dywizjon Jazdy Wileńskiej. W marcu oddziały gen. Listowskiego odbiły z rąk bolszewików Pińsk. Ze zdobytych ziem stworzono Zarząd Cywilny Ziem Wschodnich- tymczasową strukturę administracyjną, dzielącą się początkowo na 3 okręgi: wileński ze stolicą w Wilnie, brzeski ze stolicą w Brześciu Litewskim i okręg miński ze stolicą w Mińsku. Utworzono także Zarząd Powiatów Wołyńskich ze stolicą w Kowlu. Zarząd Cywilny Ziem Wschodnich został zlikwidowany z chwilą wkroczenia wojsk bolszewickich w 1920r. W listopadzie 1920 polskie oddziały ponownie odbiły te ziemie, tworząc województwo poleskie z siedzibą w Pińsku, a po pożarze miasta w 1921r. stolica województwa została przeniesiona do Brześcia Litewskiego przemianowanego na Brześc nad Bugiem.

OKRES MIĘDZYWOJENNY

Było to jedno z najbardziej zacofanych województw Polski międzywojennej, o wysokim stopniu analfabetyzmu. W 1938 większość ludności przyznawała się do narodowości „tutejszej”, nie podając języka ojczystego. W 1930 r. rozpoczęły się aresztowania opozycyjnych polityków Centrolewu, którym po zakończeniu kadencji sejmu skończył się immunitet. Skazanych osadzono w twierdzy brzeskiej, a komendantem obozu został płk. Wacław Kostek-Biernacki. Wśród zatrzymanych byli m.in. Wincenty Witos, Norbert Barlicki, Stanisław Dubois, Herman Lieberman, których w 1932r. podczas słynnego „procesu brzeskiego” oskarżono o zbrojną próbę obalenia rządów sanacyjnych. W 1934 r. z inicjatywy premiera Leona Kozłowskiego, zorganizowano Miejsce Odosobnienia w Berezie Kartuzkiej. Bezpośrednim powodem utworzenia obozu, było zabójstwo przez Organizacje Ukraińskich Nacjonalistów ministra Bronisława Pierackiego w 1934r. Przez obóz przewinął się szereg działaczy OUN m.in. Dmytro Doncow- twórca nacjonalizmu ukraińskiego i Roman Szuchewycz- późniejszy naczelny dowódca Ukraińskiej Powstańczej Armii, główny inicjator ludobójstwa Polaków na kresach w 1943 r.- wypuszczeni z więzienia przez sowietów w 1939r. Województwo poleskie było także ważnym miejscem na wojskowej mapie Polski. W 1931 r. utworzono Flotylle Pińską – flotyllę rzeczna wchodząca w skład Marynarki Wojennej w okresie międzywojennym, stacjonująca na rzece Pinie. Flotylla operowała na tzw. morzu pińskim – w dorzeczu Prypeci z głównymi rzekami: Prypeć, Pina, Strumień. W Pińsku stacjonował także 84 Pułk Piechoty Strzelców Poleskich.

AGRESJA SOWIECKA 17 WRZEŚNIA 1939r.

Dnia 17 września 1939 r. naszą wschodnią granicę przekroczyła Armia Czerwona. Zbrojny opór stawiły jednostki Korpusu Ochrony Pogranicza. Brzesc n/Bugiem był świadkiem wspólnej defilady dwóch nowych okupantów-III Rzeszy i ZSRR, jaką zorganizowano dla uczczenia nowego podziału Polski. W wyniku ataku sowieckiego województwo poleskie zostało włączone do ZSRR. Południowa część województwa z Kamieniem Koszyrskim została włączona do Ukraińskiej SRR, północna część zaś – jako obwody brzeski i piński – do Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.

1945r. I ZMIANA GRANIC

Na konferencjach pokojowych w Teheranie i Jałcie zdecydowano o losach polskich kresów wschodnich, które oderwano od macierzy i wcielono do ZSRR. Zgodnie z żądaniem Stalina, granica pomiędzy ZSRR a Polską miała definitywnie przebiegać wzdłuż tzw.linii Curzona.Decyzja ta była jednak trzymana w tajemnicy, a o udzielonej w 1943r. zgodzie Brytyjczyków i Amerykanów na żądania sowieckie w kwestii przebiegu granicy wzdłuż linii Curzona, premier RP Stanisław Mikołajczyk został powiadomiony dopiero podczas rozmów w Moskwie w październiku 1944r. W wyniku układu polsko-radzieckiego (PKWN-ZSRR) z 1945 jedynie niewielkie fragmenty województwa poleskiego znajdują się obecnie w Polsce, stanowiąc część Podlasia. Reszta województwa została rozparcelowana między obwody brzeski i piński na Białorusi oraz wołyński i rówieński na Ukrainie. Po reformie administracyjnej w Białoruskiej SRR i likwidacji obwodu pińskiego tereny województwa znajdujące się na obszarze Białorusi prawie w całości należą do obwodu brzeskiego (poza m.in. wsią Lenin włączoną w skład obwodu homelskiego).

 

Panorama Pińska.

 

Monitory rzeczne „Flotylli pińskiej”

 

 

Dworzec kolejowy w Brześciu nad Bugiem.

Wiejska chata – Polesie, lata 30-te.


 

Reklamy

Województwo tarnopolskie – rys historyczny.

Województwo Tarnopolskie

Główne miasta: Tarnopol, Złoczów, Brody, Brzeżany i Zbaraż. Zamieszkałe było w większości przez Polaków (49%), Ukraińców (25 %), Rusinów (20%), z niewielką domieszką Żydów (5%) i Niemców (1%). Co do stosunków wyznaniowych przeważali grekokatolicy (52%), dalej rzymskokatolicy (38%) z niewielką domieszką wyznawców judaizmu (8%) i protestantów (2%).

HISTORIA

Historycznie część województwa ruskiego a następnie Królestwa Galicji i Lodomerii. 23 grudnia 1920 utworzono województwo tarnopolskie ze stolicą w Tarnopolu. W II RP wraz z województwami: lwowskim i stanisławowskim tworzyło tzw. Małopolskę Wschodnią, powracając do nazewnictwa przedrozbiorowego.

I WOJNA ŚWIATOWA

Tarnopol był strategicznym węzłem kolejowym, od 1870 miał połączenie ze Lwowem, a niebawem także ze Zbarażem, Podwołczyskami, Kopyczańcami, Skałatem i Grzymałowem. Stąd tereny województwa stanisławowskiego, jako strategiczny węzeł komunikacyjny, były areną walk w czasie Wielkiej Wojny. W 1914 władze austriackie zostały wyparte przez wojska carskie i Tarnopol na trzy lata dostało się pod okupację rosyjską. W 1917 wycofujące się jednostki rosyjskie podpaliły go, powodując poważne zniszczenia.

WOJNA POLSKO-UKRAIŃSKA 1918-1919

Tereny województwa tarnopolskiego były ponownie widownią walk w 1918 r. w czasie wojny z Ukrainą o przyszłość Małopolski Wschodniej. 1 listopada 1918 Ukraińcy rozpoczeli walkę o Lwów zajmując część miasta, jednocześnie zbrojnie przejęły władzę w tarnopolskim zajmując Tarnopol. Na ten okres miasto zostało tymczasową stolicą Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Po wielomiesięcznym oblężeniu Lwowa, w marcu 1919 r. polskie oddziały odbiły linię kolejową Przemyśl-Lwów, a Naczelne Dowództwo Wojsk Polskich opracowało plan ofensywy przeciwko siłom ukraińskim operującym w Małopolsce Wschodniej. Celem głównym było rozbicie tych sił na Wołyniu i tzw. Galicji Wschodniej, ochrona polskiej ludności oraz odzyskanie obszarów tzw. Galicji Wschodniej oraz uzyskanie bezpośredniego połączenia Polski z Rumunią. W połowie maja 1919 ruszyła polska ofensywa. W czerwcu 1919 niedaleko Śniatynia granicę rumuńską przekroczył utworzony na początku wojny na Kubaniu (Syberia) Pułk Ułanów 1 Dywizji Jazdy pod dow. mjr Konstantego Plisowskiego. Pułk organizacyjnie podlegał 4 Dywizji Strzelców Polskich gen. Łucjana Żeligowskiego. Z końcem czerwca pułk rozpoczął działania zbrojne w Małopolsce Wschodniej przeciwko oddziałom ukraińskim. Ułani walczyli nad Złotą Lipą, pod Sokołowem i nad Strypą.

BÓJ POD JAZŁOWCEM

Po chwilowych zwycięstwach Ukraińców w czerwcu 1919, armia polska ponownie odrzuciła je na pozycje początkowe na lini Dniestr-Zbrucz. Główne walki toczyły się koło miejscowości Jazłowiec. Miasto to- zwane kluczem Podola, założone w XIV w. stanowiło wówczas własność książąt buczackich , herbu Habdank, którzy przyjęli miano jazłowieckich. Górujący nad miastem klasztor Sióstr Niepokalanek zajęty został w grudniu 1918 r. przez Ukraińców, którzy zamienili go w twierdze i obóz internowania dla 300 osób. Klasztor ten, to dawna od wielu wieków strażnica Rzeczypospolitej, na południowo-wschodnich rubieżach Polski, na Podolu – powstrzymująca zagony tatarskie i tureckie nawały.W lipcu 14 Pułk Ułanów gen. Plisowskiego stoczył w dniach 11-13 lipca 1919 decydującą bitwę w wąwozie nieopodal miasta. Kilkukrotne szarże porównywano później do tych spod Samosierry sprzed ponad wieku. Front został przełamany. Bój ten przyniósł ułanom nieśmiertelną sławę, a 14 Pułk Ułanów na pamiątkę ochrzczony został mianem Jazłowieckich. Siły ukraińskie zostały wyparte za Zbrucz na tereny ZRL. 15 lipca 1919 polska dywizja strzelców polskich pod dowództwem francuskiego generała de Champeaux wyzwoliła Tarnopol po 124 latach niewoli. Nie minął rok, a już ruszyła nawała bolszewicka. Tereny województwa tarnopolskiego zostały na krótko zajęte przez Armię Czerwoną. W lipcu 1920 r. w Tarnopolu bolszewicy utworzyli Galicyjski Komitet Rewolucyjny (Galrewkom) czyli namiastkę władz przyszłej Galicyjskiej Republiki Radzieckiej. W sierpniu 1920 oddziały Budionnego zdobywają m.in. Jazłowiec i idą w kierunku na Zamość. Po “cudzie nad wisłą” i bitwie pod Komarowem, będącej ostatnią wielką bitwa kawaleryjską w historii RP, czerwonoarmiści rzucili się do odwrotu. W sierpniu 1920 r. oddziały bolszewickie były już wypierane z terenów województwa. Polacy ze sprzymierzonymi ukraińskimi oddziałamy Petlury wkroczyli do Tarnopola 19 września. W marcu 1921 r. podpisano układ pokojowy w Rydze regulujący granicę polsko-sowiecką, na mocy którego tereny przyszłego województwa tarnopolskiego zostały przy Polsce.

OKRES MIĘDZYWOJENNY

Po powrocie terenów w granice RP utworzono z nich woje- wództwo ze stolicą w Tarnopolu. Naturalną granicę województwa, a zarazem Państwa od południa stanowiła: rzeka Dniestr, która oddzielała je od Rumunji, od pół- nocy zaś na przestrzeni powiatów: borszczowskiego, kopyczyniec- kiego, skałackiego i zbaraskiego rzeka Zbrucz graniczyła z Ukrainą sowiecką. Od strony południowo-zachodniej graniczyło z woje- wództwem Stanisławowskiem, na północnym zachodzie z woje- wództwem Lwowskim, a od północy graniczyło z woje- wództwem Wołyńskiem. Tarnop- olskie jak inne województwa kresowe były mozaiką etniczna. Podobnie jak w końcowym okresie galicyjskim i I wojny światowej, były ośrodkiem ukraińskich ruchów narodowych, a po wyborach 1922 – które pokazały, że Polacy nie będą traktowali Ukraińców jako współgospodarzy kraju, stały się kolebką dla Ukraińskiej Organizacji Wojskowej – UWO.W okresie miedzywojennym było kilka niezrealizowanych planów przebudowy Małopolski Wschodniej , tak by wzmonić żywioł polski. I tak w 1929 proponowano utworzyć nowe województwo z zach.części lwowskiego oraz kilku powiatów krakowskiego i stanisławowskiego. Lwów chciano włączyć do woj.tarnopolskiego, a Ukraińcy stanowili by wtedy większość jedynie w woj.stanisławowskim. Województwo tarnopolskie to dawne ziemie Podola. Ziemia ta od wieków napadana przez hordy Tatarów, Kozaków czy Turków, bogata jest w niezliczone warowne zabytki i pamiątki dawnej szlacheckiej przeszłości. Dość wspomnieć o wspaniałym zamku w Zbarażu, rodowej siedzibie książąt Zbaraskich, znanego z dramatycznego oblężenia przez Kozaków i Tatarów podczas powstania Chmielnickiego w 1649, co uwiecznił na kartach “Ogniem i Mieczem” H. Sienkiewicz. Równie wspaniałe były zabytki w Brzeżanach – z głównym zamkiem należącym do rodziny Sienia-wskich, których wspaniałe sarkofagi, wzorowane na Jagiellonach, przewieziono w 1920 do Pieskowej Skały, z obawy przed Bolszewikami. Zamek, potężnie uszkodzony podczas wojny został przekazany w 1921 Wojsku Polskiemu, który postanowił odrestaurować go i przywrócić mu stan z 1775 roku, jednak wybuch wojny 1939 przerwał te prace.

1930–PACYIKACJA MAŁOPOLSKI WSCHODNIEJ

Rozwiązanie parlamentu przez Piłsu- dskiego w 1930 i zapowiedź nowych wyborów, sprawiła, że w społeczeństwie odezwały się nadzieje na uczciwe ich przeprowadzenie. Szczególnie doniosłe znaczenie miało to w Małopolsce Wschodniej – z uwagi na kwestie ukraiń-ską. Rozmowy ministra spraw wew-nętrznych Henryka Józefskiego z abp Szeptyckim, mimo, że nie zakończyły się ugodą, pokazały pewne zbliżenie rządu z przedstawicielami ukraińskimi. Zaniepo-koiło to koła ukraińskie, nieprzychylnie nastawione do państwa polskiego Organizacje Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i ich zbrojne ramię Ukraińską Organizację Wojskową (UWO). Wespół z młodzieżową przybudówką partii zwaną “Junactwem” OUN , przeprowadziły one tzw. “częściowe wystąpienie” w lipcu 1930, którego celem było uniemożliwienie zbliżenia polsko-ukraińskiego. Tak zaczęła się w Galicji akcja sabotażowo-dywersyjna UWO. Atakowano majątki polskich kolonistów na Podolu i ziemiaństwa, szlachty zagrodowej i ukraińców sprzyjających Polsce. Doszło do 191 aktów sabotażu – głównie podpaleń, ataków na posterunki policji i zrywania trakcji elektrycznych. Szeptycki i UNDO nie potępiły tych działań, toteż rząd osakrżył ich o sprzyjanie akcji. Endacja podburzała do akcji odwetowych. Wschód kraju – 3 województwa wschodnio-małopolskie stanęły w obliczu wojny domowej. Osobistą decyzją Piłsudskiego było nie uznawanie wystąpienia UWO jako ukraińskiego powstania. Z uwagi na to, że nie było już czasu na polityczne ruchy wobec Ukraińców, podjęto decyzję o pacyfikacji Małopolski Wschodniej. Akcja pacyfikacyjna rozpoczęła się 16 wrzesnia – z udziałem 1000 policjanów, objęła 16 powiatów. Przeprowadzano rewizje, demolowano budynki. Zamknięto ukraińskie gimnazja w Drohobyczu, Rohatynie i Tarnopolu. Na najbardziej zagrożone tereny rzucono oddziały wojskowe – 9 Pułk Ułanów stacjonujący w Trembowli, który pacyfikował powiaty buczacki i podhajecki województwa Tarnopolskiego. Złamanie oporu nastąpiło w ciagu 10 tyg – zatrzymano 1739 os, zginął komendant krajowy UWO – J.Hołowiński. W wyniku akcji zginęło 18 osób. Sprawa akcji pacyfikacji budziła kontrowersje już u współczesnych, jednakże z uwagi na fakt, że cześć obszaru państwa polskiego znalazła się poza kontrolą organów administracji ogólnej co przyznał premier Sławoj-Składkowski w mowie sejmowej z 4 lutego 1931, działania były konieczne, a jedynie metody ich realizacji budzą poważne kontrowersje.

WYBUCH WOJNY 1939 i WKROCZENIE ARMII CZERWONEJ

1 września 1939 wybuchła wojna z hitlerowskimi Niemcami. Na wschodzie kraju, zaczęto aktywizować i przerzucać na front zachodni oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza. Plany przegrupowania wycofujacej się armii polskiej na Wołyniu i Podolu , przekreślone zostały inwazją sowiecką 17 września. Armia Czerwona błyskawicznie wkroczyła do stolicy Podola – Tarnopola. Na bruk runął okręcony stalową liną zaczepioną do sowieckiego czołgu pomnik Piłsudskiego. Był to największy w tym czasie w Polsce pomnik marszałka na koniu dłuta Głowińskiego. Na ulicach pojawiły się plakaty z portretem pulchnego marszałka Woroszyłowa, z orderami i lornetką na szyi oraz napisem: “Bijcie polskich panów i podpanków. Łapcie polskich oficerów. Ufajcie Armii Czerwonej, która przynosi prawdziwą wolność”. NKWD rozpoczęło likwidację Polaków – głównie inteligencji. Przy okazji rewizji wszystkich gmachów, w jej ręce wpadło archiwum Placówki Wywiadowczej nr 10 Korpusu Ochrony Pogranicza. Wśród licznych tajnych dokumentów znalazły się listy agentury czynnej i wyeliminowanej, teczek personalnych i pracy agentów oraz konfidentów polskiego wywiadu i kontrwywiadu. Doprowadziło to do prawie całkowitej likwidacji polskiej siatki wywiadowczej na południowym wschodzie – na terenie kamieniecko-podolskim. W październiku 1939 władze sowieckie przeprowadziły pseudowybory, w których ludność “opowiedziała” się za aneksją terenów do Ukraińskiej SRR. Konsekwencja tego było narzucenie mieszkańcom terenów okupowanych obywatelstwa ZSRR i dalszy proces sowietyzacji. Do Katynia wywieziono prezydenta miasta Tarnopola Stanisława Widackiego, a do Tweru – wojewódzkiego komendanta policji Wiktora Gorczyńskiego. W piwnicach więzień zakatowano 700 polskich patriotów. Gdy po niespełna dwóch latach do miasta weszli hitlerowcy, wymordowali wszystkich Żydów tarnopolskich – około 15 tysięcy.

LUDOBÓJSTWO POLAKÓW W MAŁOPOLSCE WSCHODNIEJ

Latem 1943 zaczęły narastać wśród Ukraińców nastroje antypolskie, połączone początkowo z pojedynczymi przypadkami zabójstw – inteligencji polskiej, byłych wojskowych i policjantów i księży. We wrześniu 1943 Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i jej zbrojne ramię Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) dowodzona przez Stefana Banderę, podjęła decyzję o wyeliminowaniu żywiołu polskiego w Galicji, by uniknąć po wojnie niekorzystnych wyników w przypadku plebiscytów, jak to miało miejsce podczas Wielkiej Wojny. Całość Wołynia, Podola i województwa lwowskiego miało wejść w skład tzw. Wielkiej Ukrainy. Rozpoczęto zorganizowane napady w powiatach podhajeckim i brzeżańskim woj.tarnopolskiego. Do 1944 zamordowano ok 3 tys. osób. Zmasowane wystąpienie nastąpiło z chwilą przekroczenia przez Armię Czerwoną Zbrucza – przedwojennej granicy RP. j. Był to czynnik, który w głównej mierze zadecydował o rozpoczęciu masowej czystki etnicznej. W tarnopolskim masowe mordy rozpoczęły się w lutym 1944. Do największego doszło we wsi Korościatyn w nocy z 28 na 29 lutego. W akcji oprócz UPA brała też udział ludność ukraińska. Wieś była czysto polska, żyło tam 206 polskich rodzin. Około godziny osiemnastej, 600 osobowy oddział UPA okrążył wieś, podając się za polskich partyzantów i podając obowiazujące hasło, zmylili wartowników polskiej samoobrony i wkroczyli do wsi. Korzystając z zaskoczenia upowcy zajęli stację kolejową, gdzie przecięli druty telegraficzne, zerwali tory i przystąpili do mordowania urzędników kolejowych oraz podróżnych oczekujących na pociąg. Następnie napastnicy rozpoczęli mordowanie ludności we wsi, najczęściej przy użyciu siekier, noży i bagnetów, a także broni palnej. Oprawcy torturowali niektóre ofiary, wycinając im języki, wydłubując oczy, obcinając piersi kobietom. Zdaniem świadków napastnicy podzielili się na trzy grupy: jedna zajmowała się zabijaniem, druga rabunkiem mienia, które ładowano na sanie, a trzecia podpalaniem zabudowań. Całością rzezi trwajacej do rana kierował ksiądz grekokatolicki Pałabicki. Polska samoobrona stawiła opór, co pozwoliło uratować część mieszkańców. Eksterminację przerwał polski oddział partyzancki przybyły z odsieczą. Podczas rzezi na stacji kolejowej i we wsi zamordowano 156 osób. Ocaleli Polacy przenieśli się do Monasterzysk. Do likwidacji Polaków rzucono także Dywizję SS Galizien złożoną z Ukraińcą, którą UPA szybko wykorzystała do własnych celów. Tego samego dnia co w Korościatynie – 28 lutego 4 pułk policyjny SS Galizien – wraz z oddziałem UPA napadł na wieś Huta Pieniacka w woj.tarnopolskim. Wieś została okrążona przez wojska i po daniu znaku, oddziały wpadły do wsi. Uciekających mieszkańców rozstrzeliwali. Pozostałych wyprowadzali z domów i grupami prowadzili do kościoła. Każdy dom i zabudowanie było grabione przez przybyłych z wojskiem cywilnych Ukraińców, którzy zrabowany dobytek ładowali na wozy i wywozili. Pod kościołem dokąd zaprowadzali Polaków, zamordowano dowódcę polskiej samoobrony Kazimierza Wojciechowskiego oblewając go beznzyną i podpalając. Polaków wprowadzano do stodół i zabudowań gospodarczych, poczym podpalano budynki. W wyniku mordów w Hucie Pieniackiej, zginęło 868 osób. Dalsze zbrodnie były kontynuowane w marcu i kwietniu, a kulminacją był Wielki Tydzień, kiedy napadano na kościoły pełne polskich wiernych. Ogółem w województwie tarnopolskim nacjonaliści ukraińscy zamordowali 44 879 osób.

ZMIANA GRANIC W 1945

Przynależność Kresów Wschodnich do Polski było zasadniczą kwestią podczas obrad Wielkiej Trójki. Stalin faktami dokonanymi odrywał je od Polski i próbował usankcjonować ich przyłczenie do Ukraińskiej SRR. Od początku rozmów Anglicy dawali do zrozumienia, że przedwojenna granica Polski jest nie do utrzymania i naciskali na rzad Polski, by ten zatwierdził de facto kolejny rozbiór polskich ziem. Przebieg rozmów w Teheranie w listopadzie 1943 r. był burzliwy i niejednoznaczny. Rozpoczęto kreślenie nowej linii granicznej, zgodnie z linią Curzona – brytyjskiej linii demarkacyjnej z 1920 r., która odcinała Kresy od Polski. Los Kresów, w tym województwa tarnopolskie przesądzono w Jałcie. Na nic zdała się spoźniona, nic juz nie znacząca postawa Churchilla, który próbował wytargować dla Polski wariant z samym Lwowem. Tarnopol – orktunie zniszczony w 1944, sześć razy przechodził z rąk niemieckich w sowieckie, co doprowadziło całe miasto do ruiny. W mieście przeżyło tylko 12 tys. osób. Zmiana granic postawiła Polaków przed dramatyczną decyzją, porzucenia miejsc rodzinnych i wyjazd do nowej Polski, czy pozostanie na łasce upowców, którzy nadal w mniejszym stopniu mordowali Polaków. Gigantyczna akcja wysiedleńcza, objęła ponad 400 tysiecy Polaków, osadzonych głównie w Opolu. Tarnopol ma trwałe, choć dziś zapomniane miejsce w kulturze polskiej. W krótkich okresach, gdy ludność polska zaznawała dobrodziejstwa pokoju, tworzono tam dzieła piękne, mądre, szlachetne – budowano świątynie, których żal, że nie przetrwały do naszych czasów, jak choćby strzelisty, neogotycki kościół z lat 1904-1906, w którym po wojnie zrobiono stołówkę robotniczą, a w 1952 r. wysadzono w powietrze. Zniszczono też XVII-wieczną synagogę, jedną z najokazalszych na Podolu. Warto pamiętać, że to z Tarnopola wyszli w świat poeta Wincenty Pol, światowej sławy archeolog i historyk sztuki, odkrywca fresków w Farras Kazimierz Michałowski, światowej sławy śpiewaczka i skrzypaczka (grała i śpiewała w Metropolitan Opera) Marcelina Sembrich Kochańska, gen. Franciszek Kleeberg – dowódca samodzielnej grupy operacyjnej Polesie, wybitni uczeni: pedagog Stefan Baley, filozof i logik Kazimierz Ajdukiewicz, historycy literatury – Aleksander Brückner, Józef Kallenbach, ostatni metropolita lwowski Eugeniusz Baziak i przywódca PPS Kazimierz Pużak, skazany w sławetnym “procesie szesnastu”.

Rezydencja Koniecpolskich w Podhorcach

Zamek w Olesku – miejsce narodzin Jana III Sobieskiego

 

Województwo lwowskie – rys historyczny

Główne miasta: Lwów, Borysław, Drohobycz, Jarosław, Krosno, Przemyśl, Rzeszów, Rawa Ruska, Sanok i Żółkiew. Zamieszkane było w większości przez Polaków (57 %) i Ukraińców (18,5%) oraz Rusinów (15 %), którzy jeszcze byli na etapie wykształcania tożsamości narodowej, z niewielką domieszką Żydów (7%) i Niemców. Co do stosunków wyznaniowych wyznania rzymskokatolickiego było 46% mieszkańców, 40 % było greckokatolickiego, 10% wyznania judaistycznego, 4,5% wyznania protestanckiego

HISTORIA

Województwo II Rzeczypospolitej istniejące w latach 1920-1944 (utworzone 23 grudnia 1920) ze stolicą we Lwowie oraz w okrojonej postaci w latach 1944-1945 (18 sierpnia 1945 przekształcone w województwo rzeszowskie). W II RP wraz z województwami: tarnopolskim i stanisławowskim tworzyło tzw. Małopolskę Wschodnią, powracając do nazewnictwa przedrozbiorowego i wykorzystując też nazewnictwo z czasów austriackich, kiedy to stosowano podział na Galicję Zachodnią i Wschodnią, przy czym ich granicę stanowił San(lub ściślej – biegnąca na zachód od Sanu granica okręgu apelacyjnego Sądu Apelacyjnego w Krakowie i Sądu Apelacyjnego we Lwowie).

OBRONA LWOWA 1918-1919

W okresie od 1 listopada 1918 do 18 lipca 1919r. we Wschodniej Galicji toczyła się walka z Ukraińcami o przyszłość tego terenu. Dla Polaków była to walka o objęcie dziedzictwa I RP i ustanowienia historycznie uzasadnionych granic. Symbolem walki o te tereny była dawna stolica Galicji- Lwów, który od połowy XIV w. nieprzerwanie związany był z Rzecząpospolitą. To wieloetniczne miasto było też ważnym ośrodkiem dla rodzącego się ruchu ukraińskiego- zwłaszcza po okresie galicyjskim. Odwoływali się oni jednak do czasów najdawniejszych, po których nie zostało wiele świadectw, a i uzusadnienia historycznych praw były bardzo wątpliwe. Polsko-ukraińskie walki trwały pół roku. Rozpoczęły się od zajęcia przez ukraińców większości gmachów państwowych 1 listopada i proklamowanie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, co wywołało opór Polaków stanowiących większość w mieście i rejonie. Wybuch wojny przyspieszyły plany opanowania miasta przez POW i wyruszenie 1 listopada z Krakowa delegacji Polskiej Komisji Likwidacyjnej, która miała uroczyście wmaszerować do miasta 11 listopada. Polacy dosłownie odczytywali wpisaną w herb miasta dewizę „semper fidelis” i w odpowiedzi na akcję zbrojną, już 1 listopada zorganizowali spontanicznie w zachodniej części miasta punkty oporu . Początkowo próbowano podejmować rozmowy ze stroną Ukraińską, w celu zaopatrzenia cywili i opatrunku rannych. Jednak ściągnięcie oddziałów Strzelców Siczowych, przerwało rozmowy, rozpoczynając wzajemne walki i przechodzenie gmachów z rąk do rąk. Po sukcesach oddziałów polskich cała zachodnia część miasta (jedna trzecia) znalazła się w rękach polskich. 19 listopada do miasta z odsieczą przyszły wojska ppłk. Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego Trzy dni później Ukraińcy okrążyli miasto.

Szybko zorganizowano polskie oddziały strzeleckie, artyleryjskie i kawaleryjskie. Obronę kluczowej magistrali kolejowej Lwów-Przemyśl powierzono pociągom, które na prędce opancerzano a zadanie to koordynował Kazimierz Bartel- późniejszy kilkukrotny premier Polski. W walkach z regularnymi wojskami ukraińskimi wsławili się najmłodsi obrońcy: polska młodzierz szkolna i akademicka, których ochrzczono mianem orląt lwowskich. Ukraińcy od grudnia zaciskali pierścień okrążenia wokół miasta, spychając polskie oddziały. Miasto było ostrzeliwane przez ukraińską artylerię. W styczniu 1919r. rozkazem Piłsudskiego do miasta przebija się Grupa Operacyjna „Bug” gen. Romera, uwalniając na chwilę linie kolejową w kierunku na Przemyśl. Do marca trwały zażarte walki o kontrole magistral kolejowych. Dopiero przybycie w kwietniu do Polski “Błękitnej Armii” gen. Hallera i użycie jej w ofensywie na wschodzie. 21 maja zakończyło się pół roczne oblężenie miasta.

WOJNA POLSKO-BOLSZEWICKA 1920

 

Po krwawych walkach z Ukraińcami w listopadzie 1918 r., a następnie oblężeniu i ciągłym zagrożeniu aż do wiosny 1919 r. ludność Lwowa zaczęła powracać do pokojowego życia. Przez cały 1919 r. i w pierwszej połowie 1920 r. młodzież lwowska uzupełniała szeregi Wojska Polskiego, a jednostki i oddziały sformowane w tym mieście brały udział w walkach na frontach wojny polsko-sowieckiej. Wiosną 1920 r. po krótkotrwałych sukcesach Wojska Polskiego na Ukrainie nastąpiła kontrofensywa Armii Czerwonej. Już w pierwszych dniach czerwca 1920 r. l Armia Konna dowodzona przez Siemiona Budionnego przerwała front polski pod Koziatynem, prowadziła walki na tyłach i szybko zaczęła posuwać się na zachód. Do organizowanych na prędce oddziałów ochotniczych zgłaszała się młodzież szkolna, przede wszystkim harcerze ze Lwowa i okolic. Z przybywających ochotników formowano bataliony piechoty, oddziała kawalerii, karabinów maszynowych, samochodów pancernych a także lotnictwa. Zorganizowano też grupę partyzancką – oddział lotny złożony z różnych rodzajów broni pod dowództwem rtm. dr. Romana Abrahama, słynnego obrońcy Góry Stracenia podczas walk z Ukraińcami w listopadzie 1918 r. W sumie zgłosiło się ponad 20 tyś. osób. Na początku sierpnia ukonstytuował się Komitet Obrony Państwa we Lwowie. Frontem Południowo-Zachodnim Armii Czerwonej dowodził Aleksander Jegorow a członkiem Rady Wojenno-Rezolucyjnej był Józef Stalin. Trzonem wojsk była I Konarmia Budionnego. Głównym celem było opanowanie Lwowa. Oddziały Polskie opóźniały marsz na miasto broniąc się 29-30 lipca 1920 pod Beresteczkiem, a następnie 2-3 sierpnia pod Brodami. Następnie do połowy sierpnia Polacy bronili się na Bugu, skutecznie uniemożliwiając atak na miasto mimo ponagleć Jegorowa i Stalina. W dniach 16 i 17 sierpnia oddziały l Konnej sforsowały Bug i po stoczeniu wielu walk ruszyły na miasto. Marszowi Armii Czerwonej na Lwów przeciwstawiały się nieliczne jednostki i oddziały Wojska Polskiego. Początkowo obroną kierował gen. Wacław Iwaszkiewicz, a od połowy sierpnia nowy dowódca Frontu Południowego, gen. Władysław Jędrzejowski, którego sztab mieścił się we Lwowie w gmachu VIII Gimnazjum przy ul. Batorego 7. 17 sierpnia 1920 miała miejsce słynna przedwojną bitwa pod Zadwórzem, gdzie 330 „orląt” przez 11 godzin broniło stacji kolejowej na przedpolu miasta przed 6 Dywizją Konną Budionnego. Nie bez przyczyny nazwaną ją „Polskimi Termopilami”, gdyż z 330 młodych obrońców, zginęło 318. Walczono do ostatniego naboju, a gdy i tych zabrakło walczono na kolby, bagnety. Dowodzący polskimi oddziałami kpt. Zajączkowski ostatnim strzałem odebrał sobie życie. Bitwa pod Zadwórzem, pozwoliła na przegrupowanie polskich oddziałów. Wraz ze zwycięstwem pod Warszawą, zaczęła przechylać się szala zwycięstwa pod Lwowem. Odrzucono po ciężkich walkach oddziały bolszwickie na wschód. Męczeńską śmiercią, w tym samym czasie co pod Zadwórzem, zginęło 80 żołnierzy polskich pod Horpinem, gdzie czerwonoarmiści dokonali krwawej masakry jeńców, a nieco później koło Dytiatyna wymordowali i obdarli z mundurów kilkudziesięciu jeńców. Podczas odwrotu wojsk Budionnego we wsi Firlejówka Kozacy wymordowali 34 ochotników. Obrona Lwowa znacznie przyczyniła się do zwycięstwa w wojnie 1920 r. Marszałek Polski Józef Piłsudski 22 listopada 1920 r. za wierność tradycji i dewizie „Leopolis Semper Fidelis” udekorował herb miasta Orderem Virtuti Militari. Zwłoki pięciu oficerów, które udało się zidentyfikować, pochowano na cmentarzu Orląt we Lwowie, pozostali spoczęli na miejscu swej męczeńskiej śmierci, gdzie został usypany kurhan i umieszczona tablica pamiątkowa z napisem: „Orlętom, poległym w dniu 17 sierpnia 1920 r. w walkach o całość ziem kresowych”.To do uczestników uroczystości poświęcenia kamienia węgielnego pod kurhan pisał 21 sierpnia 1927 r. ówczesny dowódca Okręgu Korpusu we Lwowie gen. dyw. Władysław Sikorski: „Kiedy w śmiertelnej bitwie nad Wisłą 1920 roku rozstrzygały się losy polsko-rosyjskiej wojny oraz zmartwychwstałej Rzeczypospolitej, Lwów, wiążąc na swych przed-polach groźną armię Budionnego, spełnił historyczną rolę. Tej pięknej roli najwymowniejszym świade-ctwem jest mogiła Zadwórza – symbol ofiarnego żołnierza, który odcięty do swego dowódcy – służył wiernie Ojczyźnie aż do ofiary życia włącznie”

OKRES MIĘDZYWOJENNY

Lwów w okresie międzywojennym, z roli miasta stołecznego rejonu, spadł do rzędu jednego z wielu ośrodków wojewódzkich. Przyczyniło się to naturalnie do pewnego spowolnienia życia gospodarczego, społecznego, odpływu części inteligencji do War-szawy, gdzie mogli oni znaleźć lepszą pracę i płacę. Pewna frustracja lwowian wywołana spadkiem prestiżu miasta, w okresie międzywojennym była żartobliwie określana, zwłaszcza w kręgach warszawskich – „przeczulicą lwoską”. Szybko się jednak z tego otrząśnięto. Będąc trzecim co do wielkości miastem w kraju, Lwów był celem podróży dla wielu wybitnych uczonych, artystów. Miasto poszczycić się mogło Uniwersytetem, od 1919 r. noszącym imie Jana Kazimierza, istotną rolę odgrywał także Zakład Narodowy im. Ossolińskich oraz Towarzystwo Naukowe we Lwowie. W latach 30-tych we Lwowie zaczęła działać rozgłośnia radiowa, której audycje zdobyły popularność w całej Polsce, dość wspomnieć o coniedzielnej „Wesołej Lwowskiej Fali” z niezapomnianym duetem „lwoskich batiarów” czyli Szczepkiem i Tońkiem. Oprócz Lwowa, województwo mogło poszczycić się 5 rafineriami naftowymi w Zagłębiu Drohobyckim, które było swoistym „dzikim zachodem” Polski, do którego w nadziei na szybkie zbogacenie się ściągały rzesze drobnych cwaniaków, oszustów i ciułaczy. Drohobycz był dużym skupiskiem ludności żydowskiej, było to miasto skromne i biedne, ale stale rozwijające się. Tutaj urodził się i tworzył prozaik, grafik, malarz żydowskiego pochodzenia Bruno Schulz, który dzięki pomocy Zofii Nałkowskiej zyskał ogólnokrajową sławę. Prowadził ożywione kontakty m.in. z Gombrowiczem, Witkacym czy niemieckim pisarzem Tomaszem Mannem. Został rozstrzelany przez Niemców w 1942r. Ważnym punktem na mapie województwa była także niewątpliwie Żółkiew założona jeszcze przez hetmana polnego koronnego Stanisława Żółkiewskiego. Tamtejsza Kolegiata Św.Wawrzyńca ufundowana przez samego hetmana, skrywała grobowce Jakuba i Konstantego Sobieskiego i stanowiła jedną z najwspanialszych skarbnic pamiątek narodowych. W żółkiewskiej farze oprócz pięknych marmurowych nagrobków Żółkiewskich i Sobieskich znajdowały się do 1939 ogromne malowidła batalistyczne obrazujące największe zwycięskie bitwy króla Jana III Sobieskiego i Stanisława Żółkiewskiego, tworzące jeden z najbardziej monumentalnych zespołów malarstwa batalistycznego w Europie. Obrazy na gigantycznych płótnach przedstawiały bitwy pod: Kłuszynem, Chocimiem, Wiedniem i Parkanami. Po 1939 zbiory uległy rozproszeniu. W okresie międzywojennym tereny Małopolski Wschodniej – głównie województwo lwowskie, były terenem działania Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Wojskowej Organizacji (UWO), której celem było oderwanie Małopolski Wschodniej i umiędzynarodowienie „sprawy ukraińskiej”. Ukraińscy działacze torpedowali próby porozumienia między Polakami a Ukraińcami, stale podtrzymywali wrogie nastroje wśród chłopów wobec państwa polskiego. Kulminacją tego stanu rzeczy był przełom 1929-1930, kiedy to OUN przeprowadziła w lwowskim i wołyńskim szereg akcji sabotażowych:podpaleń, uszkodzeń trakcji elektrycznych, napadów i zabójstw w tym zastraszanie Ukraińców sprzyjającym Polakom. W efekcie wytworzył się stan niemalże wojny domowej, w której państwo polskie przestawało kontrolować część swojego terytorium. Reakcja była błyskawiczna. Na rozkaz ministra spraw wewnętrznych Sławoja-Składkowskiego, do Małopolski Wschodniej zostało wysłane wojsko, które spacyfikowało nacjonalistów ukraińskich. Następne lata przynoszą dalszą falą morderstw: w 1932 pobito Iwana Babija dyrektora ukraińskiego gimnazjum we Lwowie, by w dwa lata później wykonać na nim wyrok śmierci za lojalność wobec Polski. W tym samym 1934 r. zastrzelono studenta Jakuba Baczyńskiego. Ogółem w latach 1921-1939 ukraińscy nacjonaliści przeprowadzili 63 zamachy, w których zginęło 36 Ukraińców, 25 Polaków. Najgłośniejsze ofiary to: Stanisław Sobiński-lwowski kurator szkolny, Tadeusz Hołówko-polityk, Aleksiej Majłow- sekretarz konsulatu ZSRR we Lwowie, Bronisław Pieracki-minister spraw wew-nętrznych w rządzie Leona Kozłowskiego. Głośnymi były także nieudane zamachy we Lwowie na: Marszałka Józefa Piłsudskiego w 1921, prezydenta Stanisława Wojciechowskiego w 1924. W 1938r. przeprowadzono nową „akcje polonizacyjno-rewin-dykacyjną” (połączoną np. z burzeniem cerkwi na terenach etnicznie mieszanych) i próbą repolonizacji Kresów poprzez kolonizację wojskową, organi-zowanie Związków Szlachty Zagrodowej– były to działania niestety anachroniczne.

WOJNA 1939 i OBRONA LWOWA

Lwów i całe województwo lwowskie odgrywały istotną rolę w planie operacyjnym „Wschód” który zakładał działania obronne przeciwko ZSRR przy współdziałaniu z Rumunią. Woje-wództwo byłoby wtedy terenem bez-pośrednich działań wojennych. W planie operacyjnym „Zachód” przewi-dziano natomiast dla województwa zadania zaopatrzeniowe, z uwagi na rozbu-dowaną magistralę kolejową oraz zaplecze dla przegrupowujących się wojsk. Lwów był jednym z największych garnizonów w Polsce. 31 sierpnia przeprowadzono mobilizację powszechną. 1 września wybuchła wojna, miasto było bombardowane przez samoloty Luftwaffe. Zniszczeniu uległo wiele budynków m.in. Fabryka Wódek Baczewskiego, cerkiew grekokatolicka św.Ducha, Dworzec Główny. Na prędce organizowano obronę miasta, którą kierował gen. Langner. Po zdobyciu Sambora przez Niemców, 12 września rozpoczęło się oblężenie Lwowa. Oddziały niemieckie wdarły się wgłąb miasta dochodząc do kościoła św. Elżbiety. Obrońcy zdołali odrzucić wroga i zorganizować kilka punktów oporu. Niemcy nie mogąc zdobyć natychmiast miasta postanowili o jego oblężeniu. Główne walki toczyły się o strategiczna pozycję na Kortumowej Górze. 13 września Niemcy zdobyli Wzgórze i mogi teraz ostrzeliwać z artylerii całe miasto, zdobyli także gmach Dworca Głównego. Do Lwowa ściągały masy rozbitego wojska polskiego, 15 września gen. Langner, nakazał wspomóc oddziały usiłujące przebić się do miasta, atakując na kilku kierunkach. Polskie ataki zmusiły Niemców do odwrotu i tylko wsparcie artylerii ratowało ich przed całkowitym rozbiciem. Sytuacja zmieniła się diametralnie po 17 września. Rankiem bez wypowiedzenia wojny, wschodnią granicę przekroczyła Armia Czerwona. W kierunku Lwowa posuwała się 6 Armia Frontu Ukraińskiego. 19 września sowieckie czołgi podeszły już pod barykady na Łyczakowie. Rozpoczęły się rozmowy polsko-sowieckie, Sowieci utrzymywali, że przybyli walczyć z Niemcami i nalegali na pozwolenie wjazdu do miasta, co spotkało się z odmową dowództwa polskiego. Liczono jeszcze na odsiecz oddziałów gen. Kazimierza Sosnkowskiego, lecz jak się okazało, były to nadzieje złudne. 21 września Niemcy wycofali się spod miasta przekazując swoje pozycje Armii Czerwonej. Ostateczne straty strony niemieckiej wynosiły: 484 zabitych, 918 rannych, 608 chorych. Miasto było całkowicie okrążone przez Sowietów, 22 września , gen. Langner zdecydował się o poddaniu Lwowa. Został podpisany „Protokół ogłoszenia o przekazaniu miasta Lwowa Armii Czerwonej”, zgodnie z którym oficerowie mieli zagwarantowaną wolność osobistą i nietykalność własności oraz możliwość wyjazdu za granicę. Zaraz po podpisaniu paktu, zostali oni wzięci do niewoli i wywiezieni do obozów jenieckich, a następnie rozstrzelani w 1940 r. Wkraczająca do miasta Armia Czerwona a za nią NKWD dokonała licznych rabunków, gwałtów i mordów. NKWD rozstrzeliwało pomniejsze grupy żołnierzy i policjantów.

KAŹŃ PROFESORÓW LWOWSKICH

W trzecim roku wojny, Niemcy zdecydowały się uderzyć na Związek Radziecki. Przygotowały się do tego bardzo starannie, tak militarnie, jak i politycznie. Przy okazji zniszczenia wrogiego sobie ideologicznie państwa postanowili Niemcy rozprawić się nie tylko z Żydami i radzieckimi przywódcami, lecz również z polską inteligencją, zamieszkałą na wschód od Sanu. Po doświadczeniu w eksterminacji profesorów krakowskich, gubernator GG – Hans Frank, nakazał przedstawicielom SS i policji, by nie przekazywać już inteligencji do obozów koncentracyjnych, lecz jak to określił ” podejmować likwidację na miejscu”. Lwów został zajęty przez armię niemiecką 30 czerwca 1941 r., gorąco witaną przez część Ukraińców. Natychmiast pojawiły się na ulicach Lwowa liczne grupy młodzieży ukraińskiej z żółto-niebieskimi opaskami na ramieniu lub kokardami o tych barwach w klapie marynarek. Szybko zorganizowana policja ukraińska zaczeła wespół z Niemcami wywlekać Żydów z kamienic. Zajmowały się tym głównie Einsatzkomanndo dr Eberharda Schoengartha, która wcześniej brała udział w Sonderaktion Krakau. Jego grupa, 2 lipca 1941 zatrzymała 59 letniego prof. Kazimierza Bartla– przedwojną kilkukrotnego premiera, rektora Politechniki Lwowskiej. Było to wstępem do rozprawienia się z lwowską inteligencją. Prof. Bartla Niemcy przewieźli do siedziby Gestapo na ul. Pełczyńskiej (dawna siedziba Miejskich Zakładów Energetycznych). Rodzinną willę przejęli gestapowcy, gdzie zagrabili rodowe antyki, bogatą bilbiotekę spalono, a książki naukowe wywieziono do Berlina. Kazimierz Bartel został rozstrzelany przez Niemców jako „największy polski komunista”na dziedzińcu więzienia w dawnym klasztorze Brygidek. Następnego dnia między godziną 22 a 2 w nocy, kilka oddziałów złożonych z członków SS, policji i polowej żandarmerii pod dowództwem oficerów SS rozjechało się po mieście i przeprowadziło aresztowania profesorów wyższych uczelni we Lwowie. Poza profesorami zabierano wszystkich obecnych w mieszkaniu mężczyzn powyżej 18 roku życia. Ogólem aresztowano 52 osoby, w tym: prof. Antoniego Cieszyńskiego, prof. Sowija, rodzinę prawników Longchamps de Berier, prof. Tadeusza Boy-Żeleńskiego. Przy wyszukiwaniu profesorów posługiwano się sporządzoną przez ukraińskich studentów z Krakowa listą. Wszystkich zwożono do b. Zakładu im. Abrahamowiczów, znajdującego się przy ul. Abrahamowiczów (obecnie ul. Boya). Na miejscu profesorowie byli katowani przez gestapowców, a kilku zastrzelono na miejscu. Następnie wyprowadzono ich z Zakładu i stamtąd powędrowali na Wzgórza Wuleckie. Tam 5 lipca 1941 r. zostali rozstrzelani i wrzuceni do wspólnej mogiły.

LUDOBÓJSTWO POLAKÓW NA TERENIE MAŁOPOLSKI WSCHODNIEJ 

Ukraińscy Nacjonaliści wykorzystali moment upadku państwa polskiego, rozpoczynając kolaboracje z hitlerowskim i sowieckim najeźdźcą. Pierwsze pojedyncze mordy miały miejsce już w 1939 r. Zgodnie z umową między III Rzeszą a ZSRR tereny województwa lwowskiego znalazły się pod zaborem sowieckim. 27 października przeprowadzono fikcyjne „włączenie Małopolski Wschodniej do Ukraińskiej SRR”. Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej, dokonano eksterminacji mieszkających w województwie Żydów. W akcjach likwidacji gett współdziałała z Niemcami- Ukraińska Policja Pomocnicza. Zagłada Żydów, stała się dla nacjonalistów ukraińskich wzorem i zachętą do realizacji galicyjskiego hasła „lachy za San”. W 1943r. na Wołyniu OUN- frakcja Bandery i jej zbrojne ramie Ukraińska Powstańcza Armia ( UPA) rozpoczęła planową eksterminację ludności polskiej, w wyniku której zginęło 60 tyś. Polaków. Następnie postanowiono to samo powtórzyć w Małopolsce Wschodniej. Mordy poprzedzone były zastraszaniem i nakazem wyjazdu ze Lwowa pod karą śmierci. Od połowy 1943 rozoczęły się masowe mordy, organizowane przez oddziały UPA przybyłe z województwa wołyńskiego. Na wieść o zbliżającej się Armii Czerwonej, w lutym 1944, UPA zintensyfikowało napady na Polaków. Kulminacją był kwiecień 1944 r, kiedy to liczba ofiar wyniosła 8 tyś. osób. Ogółem w okresie 1939-1944, w województwie lwowskim, w wyniku akcji OUN-UPA, zginęło 40 tyś. Polaków.

AKCJA BURZA WE LWOWIE

W styczniu 1944r. Armia Czerwona przekroczyła przedwojenną granicę polsko-sowiecką. Polskie dowództwo opracowało plan zbrojnego opanowania terenu przed wkroczeniem wojsk sowieckich. Akcję określono kryptonimem „Burza”. W lipcu 1944 wybuchły walki o Lwów. Oddziały Armii Krajowej w krwawych walkach zaczęły wypychać Niemców. AK była jednocześnie zmuszona do współpracy z Armią Czerwoną, której czołgi wbijały się klinem wgłąb miasta. Cieżkie walki oddziały AK toczyły w rejonie ul. Piekarskiej, ul. Podwale i w Ogrodzie Jezuickim. Tymczasem w Rynku trzech młodych żołnierzy AK przedostało się do budynku Ratusza i pod ostrzałem niemieckim wywiesili na wierzy ratuszowej flagę polską, angielską, amerykańską i radziecką. Polskie flagi pojawiły się również na innych gmachach. Szybko jednak Sowieci zażądali ich usunięcia. 25 lipca doszło do spotkania dowództwa AK z Armią Czerwona w celu uzgodnienia dalszych wspólnych działań. W nocy z 27 na 28 lipca już bez udziału AK, nastąpiło całkowite oczyszczenie miasta z Niemców, przez zajęcie Kortumowej Góry, gdzie znajdowała się artyleria niemiecka.Walk stoczonych przez AK w mieście było znacznie więcej, ale nie zachowały się sprawozdania, a relacje uczestników nie są kompletne. Oddziały Polskie zostały rozbrojone, a polskie dowództwo udało się do Żytomierza, gdzie mieściła się kwatera sztabu generalnego Wojska Polskiego na rozmowy z gen. Żymierskim. Po przybyciu na miejsce zostali aresztowani i wywiezieni do więzienia w Kijowie, a następnie Charkowie. Pozostałych oficerów i kadrę dowódczą, aresztowano podczas fikcyjnej narady z gen. Iwanowem. Ogólem aresztowano 30 oficerów, dowódców okręgów i oddziałów. Około 700 żołnierzy AK zginęło, biorąc udział w walkach o wyzwolenie Lwowa. Miejsce ich pochówku dzisiaj jest nieznane. Ponad dwa tysiące żołnierzy Lwowskiej Armii Krajowej zostało skazanych i uwięzionych w łagrach sowieckich. Wielu z nich nie doczekało powrotu do Polski.

WOJEWÓDZTWO LWOWSKIE PO 1945

Przynależność Lwowa i Kresów Wschodnich do Polski było zasadniczą kwestią podczas obrad Wielkiej Trójki. Stalin naciskał, by ziemie te oderwać od Polski i przyłączyć je do marionetkowej Ukraińskiej SRR. Od początku rozmów Anglicy dawali do zrozumienia, że przedwojenna granica Polski jest nie do utrzymania i naciskali na rząd Polski w celu zatwierdzenia tych projektów. Było to jawne złamanie konwencji, na mocy której Anglia przystąpiła do wojny, a głosiła ona ni mniej ni więcej, jak „wejście do wojny w obronie integralności i suwerenności państwa polskiego”. Przebieg rozmów w Teheranie w listopadzie 1943 r. był burzliwy i do końca niejednoznaczny. Było oczywiste, że dotychczasowa wschodnia granica Polski ulegnie zmianie i rozpoczęto kreślenie nowej linii granicznej zgodnie z linią Curzona – brytyjską propozycją granicy polskiej, genezą sięgającą wojny 1920r i odcinającą Kresy od Polski. Powstało wiele nie zatwierdzonych projektów, z których większośc pozostawiała po stronie ZSRR Wilno, Grodno czy Lwów. Dla Churchilla czy Roosvelta była to jednak kwestia co najmniej drugorzędna. Ponadto w lipcu 1944r. PKWN podpisał porozumienie z ZSRR o polsko-radzieckiej granicy, odcinającej Kresy od Polski, co Stalin wykorzystał jako naszą zgodę na linię Curzona. W 1945r. w Jałcie w dawnej rezydencji Potockich przypieczętowano los Polski. Spóźniona reakcja Churchilla na wiele się nie zdała. Próbowano jeszcze wytargować dla Polski wariant z samym Lwowem. W ostatniej chwili, Stalin przepisał Lwów na listę miast mających pozostać po stronie sowieckiej, mimo, iż wcześniej wynegocjowano wariant korzystny dla Polski. Układy jałtańskie oderwały Kresy Wschodnie od Polski i przecieły wielowiekową tradycję. Postawiły tysiace Polaków przed tragicznym wyborem zostania na pastwę władz sowieckich i rozszalałych nacjonalistów ukraińskich, którzy nadal w mniejszym stopniu przeprowadzali czystki, czy wyjechać na tzw. ziemie odzyskane. Gigantyczna akcja przesiedleńcza (druga co do wielkości po wileńskiej) objęła blisko 150 tyś. Polaków (na 240 tyś. mieszkańców Lwowa) mimo ich dramatycznego oporu. Na pozostanie w mieście zdecydowało się ok. 12 tyś. Polaków, w tym przedwojenni politycy i część profesorów. 29 listopada 1946 roku Polska Komisja Ewakuacyjna zamknęła swą działalność, a następnego dnia 30 listopada 1946 opuściła Lwów i terytorium ZSRR. Tym samym sześćset lat historii miasta zawsze wiernego Polsce zostało przekreślone.

Kopiec Unii Lubelskiej

Plac Halicki

Muzeum Przemysłowe na Wałach Hetmańskich

Pomnik hr.Agenora Gołuchowskiego

Czołówka „Wesołej Lwowskiej Fali”

 

Jan Bołbott – zapomniany bohater.

 

17 września 1939 r. granicę polsko-radziecką przekracza Armia Czerwona. Tego samego dnia dowódca Korpusu Ochrony Pogranicza gen. bryg. Wilhelm Orlik-Riickemann wydał rozkaz stawienia oporu i jednoczesnej koncentracji baonów KOP. Pułk KOP „Sarny” obsadził 80 kilometrowy pas umocnień odcinka „Polesie”. 19 września Sowieci podeszli pod umocnienia w rejonie Tynne nad rzeką Słucz. Rezygnując z szansy wycofania się, ppor Jan Bołbott z 4 kompani, dowódca schronu w Zosiczach wraz z 50 pozostałymi żołnierzami wybrali walkę do samego końca, przez dwa dni stawiając zacięty opór. 21 września Sowieci wysadzili schrony, zabijając całą załogę. Po kapitulacji, żołnierze 4 kompanii, byli albo rozstrzeliwaniu na miejscu, albo zesłani do łagrów i zamordowani potem w Charkowie i Katyniu. Dziś z 380 żołnierzy 4 Kompanii KOP „Sarny” znamy tylko kilka nazwisk.

 

 

 

Korpus Ochrony Pogranicza – strażnicy polskich kresów.

 

 

 

Przełom roku 1924/1925 był w Polsce okresem bardzo dramatycznym. Kryzys polityczny i ekonomiczny zaktywizował bandy komunistyczne, stale nasyłane przez ZSRR, doprowadzając do sytuacji w której Polska przestała kontrolować część swojego terytorium. Wschodnia granica zapłonęła. Ukraińskie i białoruskie bandy dywersyjne napadały na urzędy państwowe, domy osadników wojskowych, zrywały sieci telegraficzne i symbole państwowe. Do najsłynniejszego napadu, doszło 25 września 1924 r. na pociąg relacji Brześć-Łuniniec przez komunistyczny oddział dywersyjny, którym podróżował m.in. wojewoda poleski Stanisław Downarowicz i komendant okręgowy Policji Państwowej w Brześciu – Mięsowicz. Napastnicy pozostawili po napadzie obu urzędników bez ubrania1. Było to powodem odwołania Downarowicza z funkcji wojewody. Jednocześnie rząd gen. Sikorskiego podjął decyzję o powołaniu nowej formacji – Korpusu Ochrony Pogranicza. Przed korpusem stanęło zadanie ochrony wschodniej granicy państwa, zapewnienie bezpieczeństwa w pasie granicznym, niedopuszczenie do nielegalnego jej przekraczania, czy zwalczanie przemytu. Korpus choć podległy częściowo Ministerstwu Spraw Wewnętrznych stanowił część składową sił zbrojnych II RP.

 

Polesie stanowiło szczególne miejsce na mapie przedwojennej Polski. Na ogólne problemy, charakterystyczne także i dla sąsiednich województw: wołyńskiego czy nowogródzkiego – peryferyjność ziem oraz straty i zniszczenia wojenne, nakładały się nowe. Najpoważniejszym były analfabetyzm. W 1921 r. odsetek osób nie umiejących czytać i pisać wynosił 71% 2. W 1931 r. było to już tylko 48,4%. Kluczową kwestią był wysoki odsetek ludności niepolskiej (głównie Białorusinów i Ukraińców). Nie utożsamiali się oni zarówno z państwem polskim, czy Białoruską SRR, uznając się za „tutejszych”. Z tego względu zakładano, że łatwiej będzie ich zasymilować, a w najgorszym przypadku, nie będą oni stawiać oporu władzy polskiej. Ponadto, problemem był charakter Polesia. Leżące w dorzeczu Prypeci i Bugu, usiane jest ono licznymi jeziorami, rozległymi bagnami i rzeczkami. Utrudniało to budowę sieci elektrycznych, trakcyjnych czy komunikacyjnych. W tym też upatrywać trzeba przyczyny tak wysokiego odsetku ludności „tutejszej”, która odcięta była de facto od innych części kraju, zaszyta w swoich własnych mikro środowiskach wśród mokradeł poleskich.

 

Warunki naturalne Polesia postanowiono wykorzystać. Po wygranej wojnie 1920 r. polskie kręgi wojskowe uznały, że na wschodzie przynajmniej w najbliższej przyszłości zapewniony jest spokój. Począwszy od 1928 r. specjaliści z Biura Rady Wojennej i Inspektorzy Armii z GISZ, podjęli pracę nad planem operacyjnym wojny na wschodzie. Kluczowym elementem Planu „Wschód” stanowiło Polesie, jako naturalna przeszkoda, która zmusiłaby wojska sowieckie do rozdzielenia swoich sił. W planach wojskowych na długości 430 km, wzdłuż granicy miał ciągnąć się pas umocnień, których budowę planowano zakończyć do 1940 r. Szczególna rola przypadła fortyfikacjom z odcinka „Sarny”. Do chwili ataku sowieckiego we wrześniu, nie ukończono budowy wszystkich schronów.

 

 

 

Jan Bołbott – zapomniany bohater.

 

 

 

Umocnienia na odcinku „Sarny” powierzono Pułkowi KOP „Sarny” gen. Nikodema Sulika, późniejszego dowódcy 5 Kresowej Dywizji Piechoty spod Monte Cassino. Kluczowe pozycje w miejscowości Tynne powierzono 4. kompanii kpt. Władysława Raginisa. Po ściągnięciu go wraz z częścią Pułku do Grupy Operacyjnej „Narew” na odcinek Wizna, do kompani zmobilizowano młodego prawnika ppor Jana Bołbotta. W 1930 r. zdał maturę w Państwowym Gimnazjum im. Króla Zygmunta Augusta w Wilnie. Jego kolegą szkolnym był Czesław Miłosz, który wspomina go po latach w swoim „Abecadle..”. Po maturze został wcielony jako legionista do 6 Pułku Piechoty Legionów, następnie został oddelegowany na Dywizyjny Kurs Podchorążych Piechoty przy 5 PP Legionów. W latach 1935-1939 r. studiował na Wydziale Prawa i Nauk Społeczno-Ekonomicznych KUL. W sierpniu 1939 r. został zmobilizowany do Batalionu Fortecznego „Sarny”, gdzie objął dowództwo plutonu „Tynne” w 4. kompanii kpt. Emila Markiewicza.

 

 

 

Agresja sowiecka 17 września 1939 r.

 

 

 

Z chwilą przekroczenia granicy państwowej przez jednostki Armii Czerwonej, dowódca Korpusu Ochrony Pogranicza gen. bryg. Wilhelm Orlik-Riickemann wydał rozkaz stawienia oporu i jednoczesnej koncentracji baonów KOP. Polesie i Wołyń przekroczyła Północna Grupa Armijna komdiwa Sowietnikowa. Na Tyszycę i Tynne posuwała się sowiecka 60 Dywizja Strzelecka. Atak sowiecki całkowicie zaskoczył oddziały korpusu, które znajdując się na głębokim zapleczu działań wojennych, były w trakcie przerzucania części swoich wojsk i sprzętu na zachód na front. W pośpiechu przystąpiono do odtwarzania łączności, uzupełniania amunicji. 19 września o godzinie 3-ciej nad ranem, oddziały sowieckie podeszły pod polskie umocnienia. Po pierwszych walkach, żołnierze wroga wycofali się. Atak ponowiono dnia następnego, wykorzystując gęstą mgłę zalegającą na polach. Walki trwały z przerwami do godziny 15-tej. Mimo okazji do wycofania się, ppor Bołbott i 49 jego podkomendnych, zdecydowali się bronić kluczowego schronu Zasicze do końca. Sowieci wysadzili bunkier wraz z całą załogą. W swych zapiskach dowódca kompani kpt. Markiewicz wspominał: „Ppor. Bołbot trzyma się bohatersko [19 września]. Pododcinek jego, chociaż opanowany przez npla z zewnątrz, dzięki umiejętności walki i woli walki uniemożliwia nplowi przejście do porządku nad nim i ruszenie w głąb naszego ugrupowania. Patrole npla – co prawda panują już na naszym zapleczu, lecz większość sił jest związana walką nie tylko w Berdusze, ale większa część w Tynnem […]. Ppor. Bołbot jeszcze kilkakrotnie podaje mi grozę swojego położenia. Czuje, że npl «obkłada» jego obiekty materiałem łatwopalnym, nie zważając na ponoszone przy tym straty. Obliczył, że na jego bezpośrednim przedpolu – w granicach jego widoczności – leży ponad 100 zabitych. Pomimo to uważa, że sytuacja jego jest jeszcze gorzej niż krytyczna – ma też poczucie, że nie doczeka do wieczora. Zapewnia mnie jednakże, że bez względu na to, co by się miało stać, będzie wykonywał powierzone mu zadanie. Duch obrońców jest w tej sytuacji tragicznej – wspaniały […]. Najwięcej szkód wyrządzają czołgi. Zmieniają one kolejno swoje stanowiska, podchodzą na najbliższe odległości i prowadzą ogień z działek ppanc. [raczej amunicją ppanc] wprost w szczeliny. Oślepiają przez to obsługę, a najczęściej powodują niepowetowane straty. Wszyscy najodważniejsi już nie żyją. Ostatnie minuty przyniosły mu znowu 8 zabitych oraz 1 ckm zniszczony. Amunicja jest faktycznie na wyczerpaniu. Rozumie, że zaopatrzenie w tej sytuacji jest niemożliwe, ale z uwagi na to, że jest dowódcą, melduje mi, że wystarczy jej jedynie na 3-4 godziny walki”3.

 

 

 

 

 

Mimo przeważającej przewagi nieprzyjaciela, 4. kompania związała walką 224 ps, oraz batalion 76 pp, wstrzymując marsz całej 60 DS w stosunku do pozostałych jednostek sowieckich aż do 22-23 września. Po kapitulacji kompanii, Sowieci rozstrzelali część żołnierzy i oficerów na miejscu, a resztę odesłali do łagrów, skąd trafili oni potem do dołów śmierci w Katyniu. Niestety mimo prowadzonych badań i kwerend historycznych, z całej 4.kompanii, znamy jedynie kilka nazwisk. W dniach 16-17 września 2012 r. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, we współpracy z weteranami wybrała się w rejon Tynne w poszukiwaniu grobów zamordowanych żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza.

 

Jan Bołbott został pośmiertnie uhonorowany Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari przez Prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego. Jednocześnie imieniem podporucznika nazwano Strażnicę Straży Granicznej w Dołhobrodach. Pamiątkowa tablica wisi także w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

 

 

 

Przez lata pamięć o ppor Bołbocie, jak też i walkach całej 4. kompanii była zacierana. Szerzej nawet, cały wkład i dorobek Korpusu Ochrony Pogranicza oraz jego walk na Kresach Wschodnich w 1939 r. był przez lata PRL, podobnie jak kwestia Katynia czy zbrodni ludobójstwa na Wołyniu, tematem tabu. Skazani na zapomnienie zostali ludzie, którzy w obronie polskich ziem wschodnich oddali swoje życie. Dziś, po 20 latach wolnej Polski, kiedy wreszcie możemy mówić na powrót o Kresach Wschodnich, Katyniu, Wołyniu, winniśmy tym wszystkim ludziom należny szacunek i wieczną pamięć.

 

1W. Śleszyński, Bezpieczeństwo wewnętrzne w polityce państwa polskiego na ziemiach północno-wschodnich II Rzeczypospolitej, Warszawa 2007, s. 304.

 

2Mały Rocznik Statystyczny 1938 Warszawa 1938, Wyd. GUS, s.28, wyniki spisu powszechnego 1931. Tabela: Analfabetyzm wśród ludności w wieku 10 lat i więcej.

 

3Relacja kpt. E. Markiewicza, cyt. za: R. Szawłowski, Wojna, 2, s. 120, 121.

 

 

Nowy podział administracyjny Polski

Ostatni nasz wpis na temat nowego podziału administracyjnego Polski wywołał dyskusję na łamach naszego profilu na facebooku. Odezwały się głosy krytyczne dotyczące przebiegu podziału owych prowincji. Toteż spróbowaliśmy podjąć się zadania wytyczenia nowych granic województw i samych prowincji w duchu historycznych tradycji I RP.

Zmianie uległa znaczna część obecnych granic województw. I tak województwo lubuskie – zostało pozbawione o Zieloną Górę, Żary, Żagań i Nową Sól, które powróciły do województwa dolnośląskiego. Również z województwa lubuskiego wycięto Wschowę, która przyłączono do województwa poznańskiego.

Województwo wielkopolskie uległo znacznym podziałom. Część zachodnia z Poznaniem tworzyć będzie województwo poznańskie. Część wschodnia, biegnąca mniej więcej pasem od Gniezna do Krotoszyna tworzyć będzie województwo kaliskie ze stolicą w Kaliszu.

Likwidacji ulegnie województwo opolskie. Województwo dolnośląskie poszerzy się o Zieloną Górę, Krosno Odrzańskie, Świebodzin, Żary, Żagań. Tym samym przywrócona zostanie historyczna granica Dolnego Śląska na zachodzie. Na wschodzie z części ziem woj. opolskiego przyłączone zostaną Nysa, Namysłów, Brzeg i Kluczborg. Zmianie ulegnie też granica Górnego Śląska. Wchłonie ona resztę ziem byłego województwa opolskiego tj. Opole, Prudnik, Kędzierzyn Koźle. Na wschodzie zaś, utraci Zawiecie i Częstochowę na rzecz województwa krakowskiego.

Wspomniane województwo krakowskie, oprócz Częstochowy pozbawione zostanie Tarnowa i Pilzna na rzecz województwa sandomierskiego (d. świętokrzyskie).  Województwo przemyskie (d. podkarpackie) poszerzy się o pas graniczny z Tomaszowem Lubelskim, Zamościem i Chełmem, wydzielonych z województwa lubelskiego.

Województwo sandomierskie (d. świętokrzyskie), poza poszerzeniem się o Tarnów i Pilzno,na północy wchłonie Radom, który odpadnie od województwa mazowieckiego.

Bez zmian pozostanie województwo zachodniopomorskie, pomorskie, warmińsko-mazurskie, podlaskie i łódzkie.

Utworzone zostanie sześć prowincji: Mazowsze – z województwa mazowieckiego, Wielkopolska – z województw: lubuskiego, poznańskiego, kaliskiego, łódzkiego i kujawsko-pomorskiego, Pomorze – z województw: zachodnio-pomorskiego i pomorskiego, Warmia i Mazury – z warmińsko-mazurskiego, Śląsk – z województw: górno- i dolnośląskiego, Małopolska – z województw: krakowskiego, sandomierskiego, przemyskiego, lubelskiego i podlaskiego.

Proponowany podział prezentują oto dwie mapki:

https://imageshack.com/i/0ie2eip

https://imageshack.com/i/5n8re7p

Powrót do republiki

W świetle ostatnich wpisów – „Rozbiór Ukrainy” – chciałbym dziś omówić kwestię republikanizmu Polski. Polska szczyci się swoimi republikańskimi korzeniami. Wszak jesteśmy Rzeczą Pospolitą – Res Publica. To przywiązanie do idei republikańskich w okresie I RP, to przede wszystkim samorządność ziem wchodzących w skład Korony i udział uprawnionych osób ( w tym przypadku szlachty) w sejmikach. Każda ziemia była de facto samodzielną jednostką, której ludność wysyłała swojego przedstawiciela na sejmy walne.

W dzisiejszym kształcie Polska jest w moim odczuciu republiką tylko z nazwy. Republika to udział obywateli w życiu państwa. Dziś to tylko udział w głosowaniu i wybór posłów. Dalszy wpływ obywateli na tychże „przedstawicieli” jest żaden, o czym najdobitniej świadczą głosy o rozliczaniu w następnych wyborach. W okresie I RP, sejmiki wybierały swoich przedstawicieli na sejmy walne. Poseł dostawał instrukcję jak ma głosować, jaki jest interes konkretnego województwa, ziemi, i po powrocie z sejmu walnego był natychmiastowo ROZLICZANY ze swoich poczynań.

By powrócić do prawdziwego ustroju republikańskiego, charakterystycznego dla Polski, konieczna byłaby kompletna przebudowa administracyjna i systemowa państwa. Po pierwsze stworzyć trzeba byłoby 6 prowincji, odpowiadającym historycznym podziałom. Mianowicie: z województw zachodnio-pomorskiego, pomorskiego i kujawsko-pomorskiego – prowincję Pomorze, z województw mazursko-warmińskiego i podlaskiego – prowincję Warmię i Mazury, z województwa lubuskiego i wielkopolskiego – prowincję Wielkopolskę, z województw łódzkiego, mazowieckiego i lubelskiego – prowincję Mazowsze, z województw dolnośląskiego, opolskiego i śląskiego – prowincję Śląsk i z województw małopolskiego, świętokrzyskiego i podkarpackiego – prowincję Małopolskę. Struktura prowincji przywracałaby pierwotny przedrozbiorowy podział administracyjny i była wygodna dla dystrybucji środków unijnych. Na czele prowincji stałby przedstawiciel rządu w osobie Marszałka prowincji.

W granicach prowincji funkcjonowałyby normalnie województwa z obowiązkowym przywróceniem historycznych nazw – jak chociażby przywrócenie jedynie słusznej nazwy województwa krakowskiego, czy województwo przemyskie (z racji braku Lwowa w granicach RP), zamiast nazwy tak obcej jak województwo podkarpackie. Na czele województw staliby wojewodowie, wybierani w pięcioprzymiotnikowych wyborach, jako organy naczelne administracji państwowej. Najniższą jednostką byłyby powiaty, które przejęłyby zadania gmin. Od dawna w literaturze powraca problem funkcjonowania powiatów, jako średniej jednostki samorządu terytorialnego. W obecnym systemie prawnym, powiaty wykonują zadania o charakterze ponadgminnym i nie zastrzeżone dla gmin. Doprowadziło to tylko do problemów i konfliktów, wzajemnym przerzucaniem się obowiązkami. Powiat jako historyczny stopień podziału terytorialnego, przejęłyby zadania gmin, które przekształcić można by było opcjonalnie w jednostki pomocnicze powiatów. Na czele powiatów stałby oczywiście starosta.

Województwa charakteryzowałaby daleko idąca autonomia finansowa. Samorządy w większości dysponowałyby generowanym przez siebie zyskiem, odprowadzając do budżetu centralnego jedynie 20%. W 2011 r. dochody budżetu państwa wyniosły 277 mln, przy czym na dotacje celowe dla samorządu terytorialnego przeznaczono tylko 20 mln zł. 87,6 % tych dochodów, to dochody podatkowe odprowadzane do budżetu państwa. Doprowadza to do sytuacji, w której województwa, powiaty muszą jeździć i skamleć o pieniądze na budowy, drogi itp. Autonomia finansowa, kulturalna – w tym językowa, z własnymi sejmikami, pozwoliłaby faktycznie na samorządność województw.

Przebudowie uległ by także polski senat. Zasiadaliby w nim prezydenci miast oraz wojewodowie – 107 prezydentów + 16 wojewodów.

 

 

 

Rozbiór Ukrainy? – ciąg dalszy.

Dziś dalszy ciąg moich rozważań na temat propozycji Żyrinowskiego. Pozostawienie propozycji bez jakiegokolwiek odzewu uważam za dalece błędne. To nie podjęcie gry politycznej i z góry skazanie się na obserwatora wydarzeń. Dodatkowo pokazujemy, że nie stać nas na prowadzenie własnej polityki zagranicznej. 

Zareagować jakoś trzeba. Przyjąć propozycję? Absolutnie. Za niedopuszczalne uważam dywagowanie na temat granic jakiegokolwiek państwa z innym państwem, ponad głową tego pierwszego. Boleśnie nauczyliśmy się czym się kończą tego typu praktyki. To co powinniśmy zrobić to puścić balonik sondażowy do Ukraińców. W jaki sposób? Ano w taki. Czy ktoś pamięta kolportowane w okresie majdanu w internecie mapki „państwa galicyjskiego”? Dla przypomnienia była to mapeczka „państewka” obejmująca zachodnie obwody: lwowski, tarnopolski, stanisławowski! (tu ukłon dla twórców, że chcieli powrócić do pierwotnej, historycznej nazwy miasta Stanisławowa) oraz – tu jakże miło i w jakże braterskim duchu do Polaków – części ziem polskich – z Przemyślem i  Chełmem. Stolicą owego tworu qasi państwowego byłby naturalnie Lwów. 

Jeśli w ogóle można mówić o jakiejkolwiek dyskusji na temat tych ziem, to trzeba zaproponować te referenda samym Ukraińcom. Nie dogadywać się ponad ich głowami z Moskwą. Czy Ukraińcy byliby zainteresowani sfederowaniem swoich zachodnich obwodów z ziemiami wschodnimi polskimi – Przemyślem i Chełmem, w granicach owej „mapki galicyjskiej”, na zasadach autonomicznych, z ZASTRZEŻENIEM, że ewentualne opuszczenie federacji, doprowadzi do powrotu do statusu quo. 

Jakkolwiek może się to wydawać skandaliczne czy szokujące, takie postawienie sprawy daje dwie rzeczy. Nie odrzucamy tematu wschodnich ziem w czambuł, jak to zrobił wczoraj p. Nałęcz. Podejmujemy temat, ale nie przyjmujemy bezwarunkowo propozycji moskiewskiej, tylko wystosowujemy własną i to do Ukraińców, nie Moskwy. Pozwoli to jednocześnie faktycznie zobaczyć reakcje Ukraińców. Brak zainteresowania, pokazałby tylko dobitnie, co by się zdarzyło, gdybyśmy skorzystali z sugestii p. Żyrinowskiego. 

Drugą sprawą, którą zapewnie potępi rzesza ludzi to kwestia tej „autonomiczności” ziem. Osobiście jestem zwolennikiem autonomii każdego województwa, które przywróci prawdziwy republikański charakter Polski, jaki to miał faktycznie miejsce w okresie I RP. Obecnie jesteśmy republiką tylko z nazwy. Województwa są zmuszane do odprowadzania gigantycznych kwot do budżetu państwa – w 2011 r. była to kwota 23 mld zł. Jednocześnie te same województwa, które oddały wygenerowane przez siebie i swoich mieszkańców zyski, muszą następnie jeździć do Warszawy i skamleć o dofinansowania. Analogicznie w 2011 r. dla jednostek samorządu terytorialnego była to kwota 2 mld zł. Dane te pochodzą z informacji ministra finansów na interpelacje posła SLD p. Zaborowskiego. Jak dołożymy do tego słynne „janosikowe”, okazuje się, że bogate województwa znajdują się niejednokrotnie na granicy, albo pod kreską finansową. Wystarczy zobaczyć na problemy Warszawy czy Krakowa. O wiele lepiej byłoby dać wreszcie województwom i jednostkom samorządu terytorialnego prawdziwą wolność. Niech same gospodarują swoim mieniem i zyskami, a do budżetu centralnego odprowadzają jedynie część, procentowo dostosowaną do zysków. Odpadnie problem autonomii Śląska, odrębności Mazurów itd. Byłoby też miejsce na ziemie ruskie, autonomicznie związane z Polską. 

Rozbiór Ukrainy?

Ostatnie wydarzenia na Ukrainie – odzyskanie Krymu przez Moskwę zaktywizowało marzenia pewnych grup w Polsce o odzyskaniu dawnych wschodnich ziem. Jak na zawołanie, spadło oświadczenie Żyrinowskiego w rosyjskiej Dumie Państwowej, by Polska, Rumunia i Węgry odebrały co ich. Dziś wpłynęło oficjalne pismo w tej sprawie do polskiego MSZ.

Po pierwsze, plusem i to gigantycznym jest sam fakt, że polskie media są zmuszone do dyskusji nad polskimi ziemiami wschodnimi. Dwadzieścia pięć lat „wolnej Polski” przyniósł tylko tuszowanie tematu, czego kulminacją była 70 rocznica ludobójstwa na Wołyniu i marginalne zainteresowanie tematem w mediach. Po drugie, jakkolwiek Moskwa teraz mami i rozgrywa Polskę jak niedoświadczonego młokosa, w jednym trzeba przyznać Żyrinowskiemu rację. Ukraina w tym kształcie jest tworem sztucznym, zbudowanym na nieswoich ziemiach, zbudowanym na tragediach narodowych i niewinnej krwi wielu ludzi. Ostatnie wydarzenia tylko pokazały jak głębokie podziały tkwią na Ukrainie. Ile to lat temu włoscy analitycy wieszczyli rozpad Ukrainy na trzy części ? Zachodnią która miałaby wrócić do Polski, Rumunii i Węgrzech, środkową – tzw. Ukrainę właściwą i wschodnią – rosyjską. Właśnie to się dzieje teraz.

Jednakże, jakkolwiek słuszne są twierdzenia Żyrinowskiego o polskości tych ziem, to „propozycja” ta, jest tylko i wyłącznie zachęceniem do przeprowadzenia referendów w zachodnich obwodach Ukrainy. Referendum, które Polska przegrałaby z kretesem. Po drugie, nie można traktować na serio, pisma, nawet wysłanego oficjalnie, przez jakiegoś tam posła rosyjskiego – bądźmy poważni. Po trzecie, jak ta propozycja ma się z niedawnymi słowami rosyjskiego przedstawiciela w Radzie Europy, który zapowiedział, że Ukraina to dopiero początek, teraz trzeba będzie zrobić porządek z Estonią, a potem Finlandią i Polską, na drodze do odbudowy nowego Związku. To tylko rozgrywanie Polski i wredne granie na naszych sentymentach.

Nasz MSZ już odrzucił tę propozycję. To co mnie zszokowało, to dzisiejsze słowa doradcy prezydenta p. Nałęcza w TVP INFO po wieczornych „Wiadomościach”, w których powiedział, że „Polska, która tyle doznała w XX w., jest ostatnim państwem, które chciałoby wziąć udział w rozbiorze sąsiada”. Abstrahując już od tematu Ukrainy i jej rozbioru, to ja przepraszam, ale nie zgadzam się z takim myśleniem. Jest to bowiem myślenie na zasadzie, kopnięto cię, więc ty już nigdy nikogo nie kopnij. Gdy wybuchła wojna włosko-abisyńska w 1935, Polska jako jedna z pierwszych krajów w Europie uznała zabór Abisynii przez Mussoliniego. W Lidze Narodów padły wtedy słowa, że kto jak kto, ale Polska, która tyle lat była pod zaborami, nie powinna tak szybko przyklaskiwać nowym zaborom. Jednocześnie te same kraje, które tak ochoczo nas pouczały, same przyklepały poczynania Włochów. Przepraszam bardzo. To czyste real politik. Czy sprzeciw coś by nam dał? Wątpię. A poparcie? Z Włochami mieliśmy dobre stosunki, czego dowodem były wspólne niezrealizowane plany „wojny prewencyjnej” z Niemcami Hitlera. Po co więc mieliśmy je psuć?

Musimy się dopiero uczyć polityki i patrzeć na interes nasz, a nie wspólnoty. Wspólnota dziś jest, jutro może jej nie być. My nadal wolimy opierać się na założeniach, że sojusz taki czy inny na pewno nam pomoże. Jeśli pomoże, to dobrze, ale przede wszystkim musimy być w stanie sami zadbać o nasze bezpieczeństwo. Inaczej obudzimy się kiedyś jak Ukraina, która biernie przygląda się wydarzeniom na Krymie, gdyż obecnie może wystawić jedynie 6 tys. żołnierzy i każdy konflikt zbrojny, czy to z Rosją, czy Polską, skończyłby się szybko i smutno.

Po flagą Bandery…

Ostatnie wydarzenia na Ukrainie, fiasko podpisania umowy stowarzyszeniowej, wyprowadziły na ulice Ukrainy setki tysięcy protestujących. Domagają się oni dymisji rządu oraz prezydenta i rozpisania nowych wyborów. Związane jest to także z brutalną interwencją kijowskiej milicji Berkut, która w nocy z piątku na sobotę pobiła demonstrantów na Majdanie. 

Dla każdego trzeźwo patrzącego obserwatora tych wydarzeń, nie powinno być większego zaskoczenia. Od wielu miesięcy jak mantra powtarzana była informacja o szczycie w Wilnie i jego przełomowym znaczeniu. Jednocześnie wiadomo było, że jednym z rzekomych warunków, było uwolnienie b. premier Tymoszenko. Było bardziej niż pewne, że akurat w tej materii wiele się nie zmieni. Okazji do uwolnienia byłej premier, było dużo, a władze w Kijowie z niej nie skorzystały. Naiwne było sądzić, że teraz, na tydzień przed szczytem, nagle podejście władz się zmieni. Jednocześnie wielu komentatorów telewizji państwowej zapewnia, że UE nie stawiałoby samą sprawę Tymoszenko jako kluczową i decydującą o przyjęciu lub nie Ukrainy.

Polityka i jej zakulisowe rozgrywki to jedno, ale oficjalne sygnały to drugie. O ile Putin, oficjalnie wręcz naciskał na Ukrainę, bo jakże inaczej odczytywać słowa, że w razie przystąpienia tejże do Unii, Rosja nałoży różnego rodzaju sankcje ekonomiczne, to z ust przedstawicieli UE, nie usłyszałem słów zachęty, pewnych obietnic i zapewnień, które równoważyłyby ruchy rosyjskie, poza nakazami i warunkami, jakie Ukraina musi spełnić. Żadnej marchewki dla Ukrainy, tylko z obu stron kije. Politycy europejscy, jakby dopiero post factum, zaczęli zastanawiać się co tu zrobić. Na słowa prezesa PIS o konieczności reakcji UE i stworzenia ” naprawdę wielkiego planu” oraz niepoprzestaniu na drobnym wsparciu, ale na „przedsięwzięciu w wielkiej skali, UE jest do takich przedsięwzięć zdolna i potrafi je podejmować, kiedy trzeba”, minister spraw zagranicznych R.Sikorski, odpowiedział o „pompowaniu polskich miliardów w skorumpowaną Ukrainę”. Abstrachując  od słów prezesa i ich sił przebicia, to dziwnie brzmią słowa MSZ. Tak jakby UE nie pompowała pieniędzy w Polskę, która na samym początku, ale także jak pokazuje ostatnia afera, także nie jest wolna od korupcji. Całość przypomina sytuację, w której UE nie zależało kategorycznie na dołączeniu Ukrainy do wspólnoty i zbagatelizowała sprawę,  czyniąc tylko powierzchowne ruchy, de facto oddając Ukrainę bez walki Rosji.

Innym tematem jest reakcja samego ukraińskiego społeczeństwa. Nie dziwi gwałtowność wybuchu. Nie dziwić też powinny pojawiające się wszędzie obok flag UE i Ukrainy, czerwono-czarne flagi nacjonalistów i gloryfikatorów UPA. Jak widać barwy te, urosły do rangi nowego symbolu narodowego. Powodu do dumy. Ciekawe czy połowa skandujących pod tymi barwami Ukraińców, wie co tak naprawdę one symbolizują. Szokujący dla mnie jest natomiast udział i pikietowanie z tymi osobami, obywateli polskich. Głupota? Brak wiedzy historycznej? Również i na zachodzie Europy, chyba nie wszyscy zdają sobie sprawę z siły nacjonalistów ukraińskich i ich przekonania o wielkości ich „bohaterów”. Sytuację tę można porównać jedynie, do hipotetycznej, w której o wejście do Unii starają się Niemcy i paradują z czerwonymi flagami ze swastyką, w mundurach SS-manów i wizerunkami hitlerowskich zbrodniarzy. Ni mniej ni więcej, to to samo, od lat dzieje się na Ukrainie – gloryfikacja UPA, stawianie pomników zbrodniarzom i nadawanie im tytułów honorowych obywateli miast. Nie można przejść obok tego obojętnie. 

Koniec końców, Europa przegapiła okazję, przespała. Pałeczka jest po stronie Moskwy. Czekać trzeba na rozwój sytuacji na Ukrainie, która wcale nie jest taka jednoznaczna. Bojkot rozkazów ogłosiła już milicja z zachodniej Ukrainy, a wg ostatnich doniesień protestujący ogłosili okupację Majdanu i wręcz zapowiedzieli do wybuchu rewolucji.