Rozbiór Ukrainy?

Ostatnie wydarzenia na Ukrainie – odzyskanie Krymu przez Moskwę zaktywizowało marzenia pewnych grup w Polsce o odzyskaniu dawnych wschodnich ziem. Jak na zawołanie, spadło oświadczenie Żyrinowskiego w rosyjskiej Dumie Państwowej, by Polska, Rumunia i Węgry odebrały co ich. Dziś wpłynęło oficjalne pismo w tej sprawie do polskiego MSZ.

Po pierwsze, plusem i to gigantycznym jest sam fakt, że polskie media są zmuszone do dyskusji nad polskimi ziemiami wschodnimi. Dwadzieścia pięć lat „wolnej Polski” przyniósł tylko tuszowanie tematu, czego kulminacją była 70 rocznica ludobójstwa na Wołyniu i marginalne zainteresowanie tematem w mediach. Po drugie, jakkolwiek Moskwa teraz mami i rozgrywa Polskę jak niedoświadczonego młokosa, w jednym trzeba przyznać Żyrinowskiemu rację. Ukraina w tym kształcie jest tworem sztucznym, zbudowanym na nieswoich ziemiach, zbudowanym na tragediach narodowych i niewinnej krwi wielu ludzi. Ostatnie wydarzenia tylko pokazały jak głębokie podziały tkwią na Ukrainie. Ile to lat temu włoscy analitycy wieszczyli rozpad Ukrainy na trzy części ? Zachodnią która miałaby wrócić do Polski, Rumunii i Węgrzech, środkową – tzw. Ukrainę właściwą i wschodnią – rosyjską. Właśnie to się dzieje teraz.

Jednakże, jakkolwiek słuszne są twierdzenia Żyrinowskiego o polskości tych ziem, to „propozycja” ta, jest tylko i wyłącznie zachęceniem do przeprowadzenia referendów w zachodnich obwodach Ukrainy. Referendum, które Polska przegrałaby z kretesem. Po drugie, nie można traktować na serio, pisma, nawet wysłanego oficjalnie, przez jakiegoś tam posła rosyjskiego – bądźmy poważni. Po trzecie, jak ta propozycja ma się z niedawnymi słowami rosyjskiego przedstawiciela w Radzie Europy, który zapowiedział, że Ukraina to dopiero początek, teraz trzeba będzie zrobić porządek z Estonią, a potem Finlandią i Polską, na drodze do odbudowy nowego Związku. To tylko rozgrywanie Polski i wredne granie na naszych sentymentach.

Nasz MSZ już odrzucił tę propozycję. To co mnie zszokowało, to dzisiejsze słowa doradcy prezydenta p. Nałęcza w TVP INFO po wieczornych „Wiadomościach”, w których powiedział, że „Polska, która tyle doznała w XX w., jest ostatnim państwem, które chciałoby wziąć udział w rozbiorze sąsiada”. Abstrahując już od tematu Ukrainy i jej rozbioru, to ja przepraszam, ale nie zgadzam się z takim myśleniem. Jest to bowiem myślenie na zasadzie, kopnięto cię, więc ty już nigdy nikogo nie kopnij. Gdy wybuchła wojna włosko-abisyńska w 1935, Polska jako jedna z pierwszych krajów w Europie uznała zabór Abisynii przez Mussoliniego. W Lidze Narodów padły wtedy słowa, że kto jak kto, ale Polska, która tyle lat była pod zaborami, nie powinna tak szybko przyklaskiwać nowym zaborom. Jednocześnie te same kraje, które tak ochoczo nas pouczały, same przyklepały poczynania Włochów. Przepraszam bardzo. To czyste real politik. Czy sprzeciw coś by nam dał? Wątpię. A poparcie? Z Włochami mieliśmy dobre stosunki, czego dowodem były wspólne niezrealizowane plany „wojny prewencyjnej” z Niemcami Hitlera. Po co więc mieliśmy je psuć?

Musimy się dopiero uczyć polityki i patrzeć na interes nasz, a nie wspólnoty. Wspólnota dziś jest, jutro może jej nie być. My nadal wolimy opierać się na założeniach, że sojusz taki czy inny na pewno nam pomoże. Jeśli pomoże, to dobrze, ale przede wszystkim musimy być w stanie sami zadbać o nasze bezpieczeństwo. Inaczej obudzimy się kiedyś jak Ukraina, która biernie przygląda się wydarzeniom na Krymie, gdyż obecnie może wystawić jedynie 6 tys. żołnierzy i każdy konflikt zbrojny, czy to z Rosją, czy Polską, skończyłby się szybko i smutno.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s