Jan Bołbott – zapomniany bohater.

 

17 września 1939 r. granicę polsko-radziecką przekracza Armia Czerwona. Tego samego dnia dowódca Korpusu Ochrony Pogranicza gen. bryg. Wilhelm Orlik-Riickemann wydał rozkaz stawienia oporu i jednoczesnej koncentracji baonów KOP. Pułk KOP „Sarny” obsadził 80 kilometrowy pas umocnień odcinka „Polesie”. 19 września Sowieci podeszli pod umocnienia w rejonie Tynne nad rzeką Słucz. Rezygnując z szansy wycofania się, ppor Jan Bołbott z 4 kompani, dowódca schronu w Zosiczach wraz z 50 pozostałymi żołnierzami wybrali walkę do samego końca, przez dwa dni stawiając zacięty opór. 21 września Sowieci wysadzili schrony, zabijając całą załogę. Po kapitulacji, żołnierze 4 kompanii, byli albo rozstrzeliwaniu na miejscu, albo zesłani do łagrów i zamordowani potem w Charkowie i Katyniu. Dziś z 380 żołnierzy 4 Kompanii KOP „Sarny” znamy tylko kilka nazwisk.

 

 

 

Korpus Ochrony Pogranicza – strażnicy polskich kresów.

 

 

 

Przełom roku 1924/1925 był w Polsce okresem bardzo dramatycznym. Kryzys polityczny i ekonomiczny zaktywizował bandy komunistyczne, stale nasyłane przez ZSRR, doprowadzając do sytuacji w której Polska przestała kontrolować część swojego terytorium. Wschodnia granica zapłonęła. Ukraińskie i białoruskie bandy dywersyjne napadały na urzędy państwowe, domy osadników wojskowych, zrywały sieci telegraficzne i symbole państwowe. Do najsłynniejszego napadu, doszło 25 września 1924 r. na pociąg relacji Brześć-Łuniniec przez komunistyczny oddział dywersyjny, którym podróżował m.in. wojewoda poleski Stanisław Downarowicz i komendant okręgowy Policji Państwowej w Brześciu – Mięsowicz. Napastnicy pozostawili po napadzie obu urzędników bez ubrania1. Było to powodem odwołania Downarowicza z funkcji wojewody. Jednocześnie rząd gen. Sikorskiego podjął decyzję o powołaniu nowej formacji – Korpusu Ochrony Pogranicza. Przed korpusem stanęło zadanie ochrony wschodniej granicy państwa, zapewnienie bezpieczeństwa w pasie granicznym, niedopuszczenie do nielegalnego jej przekraczania, czy zwalczanie przemytu. Korpus choć podległy częściowo Ministerstwu Spraw Wewnętrznych stanowił część składową sił zbrojnych II RP.

 

Polesie stanowiło szczególne miejsce na mapie przedwojennej Polski. Na ogólne problemy, charakterystyczne także i dla sąsiednich województw: wołyńskiego czy nowogródzkiego – peryferyjność ziem oraz straty i zniszczenia wojenne, nakładały się nowe. Najpoważniejszym były analfabetyzm. W 1921 r. odsetek osób nie umiejących czytać i pisać wynosił 71% 2. W 1931 r. było to już tylko 48,4%. Kluczową kwestią był wysoki odsetek ludności niepolskiej (głównie Białorusinów i Ukraińców). Nie utożsamiali się oni zarówno z państwem polskim, czy Białoruską SRR, uznając się za „tutejszych”. Z tego względu zakładano, że łatwiej będzie ich zasymilować, a w najgorszym przypadku, nie będą oni stawiać oporu władzy polskiej. Ponadto, problemem był charakter Polesia. Leżące w dorzeczu Prypeci i Bugu, usiane jest ono licznymi jeziorami, rozległymi bagnami i rzeczkami. Utrudniało to budowę sieci elektrycznych, trakcyjnych czy komunikacyjnych. W tym też upatrywać trzeba przyczyny tak wysokiego odsetku ludności „tutejszej”, która odcięta była de facto od innych części kraju, zaszyta w swoich własnych mikro środowiskach wśród mokradeł poleskich.

 

Warunki naturalne Polesia postanowiono wykorzystać. Po wygranej wojnie 1920 r. polskie kręgi wojskowe uznały, że na wschodzie przynajmniej w najbliższej przyszłości zapewniony jest spokój. Począwszy od 1928 r. specjaliści z Biura Rady Wojennej i Inspektorzy Armii z GISZ, podjęli pracę nad planem operacyjnym wojny na wschodzie. Kluczowym elementem Planu „Wschód” stanowiło Polesie, jako naturalna przeszkoda, która zmusiłaby wojska sowieckie do rozdzielenia swoich sił. W planach wojskowych na długości 430 km, wzdłuż granicy miał ciągnąć się pas umocnień, których budowę planowano zakończyć do 1940 r. Szczególna rola przypadła fortyfikacjom z odcinka „Sarny”. Do chwili ataku sowieckiego we wrześniu, nie ukończono budowy wszystkich schronów.

 

 

 

Jan Bołbott – zapomniany bohater.

 

 

 

Umocnienia na odcinku „Sarny” powierzono Pułkowi KOP „Sarny” gen. Nikodema Sulika, późniejszego dowódcy 5 Kresowej Dywizji Piechoty spod Monte Cassino. Kluczowe pozycje w miejscowości Tynne powierzono 4. kompanii kpt. Władysława Raginisa. Po ściągnięciu go wraz z częścią Pułku do Grupy Operacyjnej „Narew” na odcinek Wizna, do kompani zmobilizowano młodego prawnika ppor Jana Bołbotta. W 1930 r. zdał maturę w Państwowym Gimnazjum im. Króla Zygmunta Augusta w Wilnie. Jego kolegą szkolnym był Czesław Miłosz, który wspomina go po latach w swoim „Abecadle..”. Po maturze został wcielony jako legionista do 6 Pułku Piechoty Legionów, następnie został oddelegowany na Dywizyjny Kurs Podchorążych Piechoty przy 5 PP Legionów. W latach 1935-1939 r. studiował na Wydziale Prawa i Nauk Społeczno-Ekonomicznych KUL. W sierpniu 1939 r. został zmobilizowany do Batalionu Fortecznego „Sarny”, gdzie objął dowództwo plutonu „Tynne” w 4. kompanii kpt. Emila Markiewicza.

 

 

 

Agresja sowiecka 17 września 1939 r.

 

 

 

Z chwilą przekroczenia granicy państwowej przez jednostki Armii Czerwonej, dowódca Korpusu Ochrony Pogranicza gen. bryg. Wilhelm Orlik-Riickemann wydał rozkaz stawienia oporu i jednoczesnej koncentracji baonów KOP. Polesie i Wołyń przekroczyła Północna Grupa Armijna komdiwa Sowietnikowa. Na Tyszycę i Tynne posuwała się sowiecka 60 Dywizja Strzelecka. Atak sowiecki całkowicie zaskoczył oddziały korpusu, które znajdując się na głębokim zapleczu działań wojennych, były w trakcie przerzucania części swoich wojsk i sprzętu na zachód na front. W pośpiechu przystąpiono do odtwarzania łączności, uzupełniania amunicji. 19 września o godzinie 3-ciej nad ranem, oddziały sowieckie podeszły pod polskie umocnienia. Po pierwszych walkach, żołnierze wroga wycofali się. Atak ponowiono dnia następnego, wykorzystując gęstą mgłę zalegającą na polach. Walki trwały z przerwami do godziny 15-tej. Mimo okazji do wycofania się, ppor Bołbott i 49 jego podkomendnych, zdecydowali się bronić kluczowego schronu Zasicze do końca. Sowieci wysadzili bunkier wraz z całą załogą. W swych zapiskach dowódca kompani kpt. Markiewicz wspominał: „Ppor. Bołbot trzyma się bohatersko [19 września]. Pododcinek jego, chociaż opanowany przez npla z zewnątrz, dzięki umiejętności walki i woli walki uniemożliwia nplowi przejście do porządku nad nim i ruszenie w głąb naszego ugrupowania. Patrole npla – co prawda panują już na naszym zapleczu, lecz większość sił jest związana walką nie tylko w Berdusze, ale większa część w Tynnem […]. Ppor. Bołbot jeszcze kilkakrotnie podaje mi grozę swojego położenia. Czuje, że npl «obkłada» jego obiekty materiałem łatwopalnym, nie zważając na ponoszone przy tym straty. Obliczył, że na jego bezpośrednim przedpolu – w granicach jego widoczności – leży ponad 100 zabitych. Pomimo to uważa, że sytuacja jego jest jeszcze gorzej niż krytyczna – ma też poczucie, że nie doczeka do wieczora. Zapewnia mnie jednakże, że bez względu na to, co by się miało stać, będzie wykonywał powierzone mu zadanie. Duch obrońców jest w tej sytuacji tragicznej – wspaniały […]. Najwięcej szkód wyrządzają czołgi. Zmieniają one kolejno swoje stanowiska, podchodzą na najbliższe odległości i prowadzą ogień z działek ppanc. [raczej amunicją ppanc] wprost w szczeliny. Oślepiają przez to obsługę, a najczęściej powodują niepowetowane straty. Wszyscy najodważniejsi już nie żyją. Ostatnie minuty przyniosły mu znowu 8 zabitych oraz 1 ckm zniszczony. Amunicja jest faktycznie na wyczerpaniu. Rozumie, że zaopatrzenie w tej sytuacji jest niemożliwe, ale z uwagi na to, że jest dowódcą, melduje mi, że wystarczy jej jedynie na 3-4 godziny walki”3.

 

 

 

 

 

Mimo przeważającej przewagi nieprzyjaciela, 4. kompania związała walką 224 ps, oraz batalion 76 pp, wstrzymując marsz całej 60 DS w stosunku do pozostałych jednostek sowieckich aż do 22-23 września. Po kapitulacji kompanii, Sowieci rozstrzelali część żołnierzy i oficerów na miejscu, a resztę odesłali do łagrów, skąd trafili oni potem do dołów śmierci w Katyniu. Niestety mimo prowadzonych badań i kwerend historycznych, z całej 4.kompanii, znamy jedynie kilka nazwisk. W dniach 16-17 września 2012 r. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, we współpracy z weteranami wybrała się w rejon Tynne w poszukiwaniu grobów zamordowanych żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza.

 

Jan Bołbott został pośmiertnie uhonorowany Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari przez Prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego. Jednocześnie imieniem podporucznika nazwano Strażnicę Straży Granicznej w Dołhobrodach. Pamiątkowa tablica wisi także w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

 

 

 

Przez lata pamięć o ppor Bołbocie, jak też i walkach całej 4. kompanii była zacierana. Szerzej nawet, cały wkład i dorobek Korpusu Ochrony Pogranicza oraz jego walk na Kresach Wschodnich w 1939 r. był przez lata PRL, podobnie jak kwestia Katynia czy zbrodni ludobójstwa na Wołyniu, tematem tabu. Skazani na zapomnienie zostali ludzie, którzy w obronie polskich ziem wschodnich oddali swoje życie. Dziś, po 20 latach wolnej Polski, kiedy wreszcie możemy mówić na powrót o Kresach Wschodnich, Katyniu, Wołyniu, winniśmy tym wszystkim ludziom należny szacunek i wieczną pamięć.

 

1W. Śleszyński, Bezpieczeństwo wewnętrzne w polityce państwa polskiego na ziemiach północno-wschodnich II Rzeczypospolitej, Warszawa 2007, s. 304.

 

2Mały Rocznik Statystyczny 1938 Warszawa 1938, Wyd. GUS, s.28, wyniki spisu powszechnego 1931. Tabela: Analfabetyzm wśród ludności w wieku 10 lat i więcej.

 

3Relacja kpt. E. Markiewicza, cyt. za: R. Szawłowski, Wojna, 2, s. 120, 121.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s